RSS
 

Dlaczego kraj działa wbrew obywatelom

12 Maj

Dlaczego nasz kraj działa wbrew obywatelom swojego własnego Państwa?

 

Bardzo często zastanawiam się, dlaczego nasz kraj działa nie zgodnie z konstytucją RP? i dlaczego działa wbrew obywatelom swojego własnego Państwa?
Niestety nie znajduję na to odpowiedzi…

Prosty przykład? – bardzo proszę:

Art. 2. Konsytuacja RP.
Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

Art. 7. Konstytucja RP.
Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

Art. 20. Konstytucja RP.
Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.

Art. 22. Konstytucja RP.
Ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny.

Art. 30. Konstytucja RP.
Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

Wszyscy wiemy, że takie instytucje jak Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), Urząd Skarbowy  (US), Państwowa Inspekcja Pracy (PIP), … nawet nie tyle co ograniczają, ale wręcz niszczą!!! działanie gospodarcze wielu przedsiębiorców. Ostatnie przypadki wręcz wskazują, że instytucje te nie stosują się np. do Prawomocnych Wyroków Sądowych czyli… działają wbrew prawu!?
O jakim poszanowaniu i godności obywatela-przedsiębiorcy można mówić, kiedy dana instytucja człowieka upokarza niszczy, nie szanuje, „grzebie w jego życiu prywatnym”?

Zatem nasze Państwo zamiast obywatela ochraniać – walczy z nim!
Prawda, że jest to dość dziwne zachowanie naszego kraju? Obywatel nie mając poczucia ochrony własnego państwa – ucieka, wyjeżdża. To po części tłumaczy wyjazdy polaków do Anglii, Niemiec itd… A na pewno tłumaczy brak chęci powrotu do kraju wielu, wielu emigrantów.

Zatem samo funkcjonowanie państwa jest nie prawidłowe? – ponieważ mimo ustawy zasadniczej, poszczególne urzędy nie stosują się do niej jako do dobra wyższego, gubiąc się w kolejnych niższych przepisach, ustawach, rozporządzaniach…
Zapewne wiele tu zależy też od zwykłej „dobrej woli” urzędnika, człowieka a szczególnie jego… przełożonego! osoby decyzyjnej jak to się ładnie określa w biznesie.

 

 

Na czym polega ugoda

04 Maj


Jestem bardzo dużym zwolennikiem mediacji i zawierania ugody. Ponieważ jest to bardzo ciekawa i polubowna forma zakończenia danego sporu, unikamy tu nerwów, stresu, kosztów!, oszczędzamy czas, nie jest to też brutalna walka Sądowa, gdzie dowodami są wszelkie „brudy”, a pojedynek jest wręcz na „noże”, „oko za oko”.
Jednak, aby ugoda została zawarta muszą być spełnione pewne warunki obu stron sporu.

Przede wszystkim musi być dobra wola obu stron, aby do ugody przystąpić. Osobiście uważam, że Sąd powinien wręcz nakazywać zawarcie ugody w sprawach mniejszej wagi, czy w przypadku mniejszych sporów i kwot spornych. To oszczędzałoby czas Sądu i koszty Sądowe a na pewno zmniejszyło czas oczekiwania na rozprawy i czas postępowania Sądowego.
Zatem obie strony muszą chcieć zawrzeć ugodę – faktycznie chcieć, a nie tylko pozornie to deklarować, aby np. przedłużyć postępowanie?

Strony sporu muszą chcieć ustąpić i być gotowe na pewien kompromis zmniejszenia swoich roszczeń czy żądań. Musi być tu dobra wola, aby nieco faktycznie ustąpić.

Ugoda jest wypracowaniem wspólnego stanowiska stron, mówiąc wprost strony sporu muszą wspólnie „spotkać się” gdzieś w połowie drogi tego czego oczekują. Objaśnię to może na konkretnym przykładzie, aby było to bardziej zrozumiałe:
Jeśli strona X domaga się np. 20.000 pln a firma Y nie chce nic kompletnie zapłacić… to negocjacje będą krok po kroku. Strona X zaproponuje 18.000 pln „krok do przodu”, a firma Y 2.000 pln „krok do przodu”. Ponownie strona X zaproponuje 15.000 pln, a Firma Y 5.000 pln… krok po kroku strony „spotkają się” w połowie czyli przy 10.000 pln. I to będzie faktycznie środek sporu, gdzie jedna strona odpuściła połowę a druga strona była skłonna zapłacić połowę. Jeśli obie strony to zaakceptują – tak jest to ugoda.
Natomiast gdyby nasza wspomniana strona X wyszła z propozycją jedynie 19.800 pln i gdyby przy kolejnych negocjacjach uparcie pozostawała przy swoim 19.800 pln to do ugody nie dojdzie. A 200 pln jest praktycznie brakiem dobrej woli… i nie jest to żadna sensowna propozycja rozwiązania sporu.

Zwykle ugoda jest na poziomie 50% : 50% (nasze 10.000 pln) i jest to najbardziej zrozumiałe i akceptowalne dla stron. Strona X nie traci wszystkiego, a Firma Y nie musi płacić całości 20.000.
Ugoda, może też być na zasadzie 30% : 70%, 40% : 60%, 45% : 55% itp. Oczywiście jeśli obie strony są skłonne zaakceptować takie rozwiązanie!
I to właśnie jest kompromis. Tu oczywiście pokazany na przykładzie bardzo prostym i czytelnym, ale w sporach są też inne żądania, np. przeproszenia kogoś czy zwrotu konkretnych przedmiotów.

Ugoda trwa dość szybko 1  tydzień do maksymalnie 4 tygodni, a w szczególnych przypadkach do 6 tygodni. Dla porównania w Polsce średnio spór sądowy trwa… 2,5 roku !!!

A teraz trochę teorii:

Ugody wypracowane w mediacji,
Mediacje sądowe wspomagają sądownictwo w załatwianiu wielu spraw (karnych, cywilnych, gospodarczych, rodzinnych, w sprawach nieletnich). Ugody zawarte w sprawach karnych i nieletnich mogą być brane pod uwagę przez sądy przy orzekaniu, ale sędziowie nie są związani ich postanowieniami. W przypadku spraw cywilnych, gospodarczych i rodzinnych, by ugoda miała status ugody sądowej wymagane jest jej zatwierdzenie przez sąd, który może odmówić zatwierdzenia ugody tylko w wypadku gdy jest niezgodna z prawem lub zasadami współżycia społecznego – art. 183 kpc. W razie braku zwrócenia się do sądu ugoda zawarta przed mediatorem ma status ugody cywilnoprawnej.
(wikipedia)

Ugoda Sądowa,
Szczególnym przypadkiem ugody jest ugoda sądowa, czyli ugoda zawarta w toku postępowania sądowego i obejmująca przedmiot tego postępowania. Ugoda sądowa pozostaje ugodą w rozumieniu prawa materialnego, choć ma swoją specyfikę. Podlega regulacji Kodeksu postępowania cywilnego, w szczególności jego art. 223. Ugoda sądowa może zostać zawarta w każdym postępowaniu cywilnym, o ile pozwala na to charakter rozpoznawanych roszczeń. Istnieje nawet specjalne postępowanie pojednawcze (art. 184-186 kpc), którego celem jest doprowadzenie stron do zawarcia ugody. Ugodę spisuje się w protokole rozprawy bądź posiedzenia, po czym podpisują ją strony bądź pełnomocnicy stron.

Zawarcie ugody przed sądem kończy spór między stronami, w związku z czym wydanie wyroku staje się – w odpowiednim zakresie – zbędne, wobec czego sąd wydaje postanowienie o umorzeniu postępowania (w całości bądź w odpowiednim zakresie). O ile strony nie postanowią inaczej, sąd w tym postanowieniu wzajemnie zniesie koszty postępowania, w którym zawarto ugodę. Ugoda podlega jednak kontroli sądu – gdy okoliczności sprawy wskazują, że ugoda jest sprzeczna z prawem lub z zasadami współżycia społecznego albo zmierza do obejścia prawa, sąd może uznać ugodę za niedopuszczalną i prowadzić postępowanie dalej mimo jej zawarcia (art. 223 § 2 w związku z art. 203 § 4 kpc).
Nieco inne przesłanki uznania ugody za niedopuszczalną obowiązują w postępowaniu w sprawach z zakresu prawa pracy (art. 469 kpc).

Z ugodą sądową zrównana jest w skutkach ugoda zawarta przed geodetą prowadzącym czynności na gruncie w administracyjnej fazie postępowania o rozgraniczenie nieruchomości (art. 31 ust. 4 zdanie drugie Prawa geodezyjnego i kartograficznego) oraz ugoda zawarta przed sądem polubownym (art. 711 § 2 kpc został uchylony).

(wikipedia)

 

Rosja Romanowów

24 Kwi

Imperium carów: Rosja Romanowów. Dr Lucy Worsley.

 


W mojej dziedzinie trzeba się uczyć cały czas i to stale. Można powiedzieć: Taka praca! Ponieważ staram się być specjalistą i ekspertem z zakresu turystyki, a szczególnie jeśli chodzi o Rosję i kraje WNP, stąd muszę zbierać materiały, sporo czytać, oglądać, oczywiście jeździć i zwiedzać.

Ostatnio w niedzielne popołudnie miał przyjemność oglądać bardzo ciekawy i interesujący film na Polsat Viasat History – „Imperium carów: Rosja Romanowów części 1, 2, 3.” Dr Lucy Worsley.

Doktor Lucy Worsley to główny kustosz Historycznych Pałaców Królewskich w Wielkiej Brytania. Pod jej pieczą są takie zabytki jak: Pałac i Twierdza Jej Królewskiej Mości (Tower of London), Pałac Hampton Court, Pałac Kensington (Państwowe Apartamenty i Oranżeria), Dom bankietowy Whitehall, Pałac Kew z domem Królowej Charlotte, Zamek w Hillsborough. Jednak znana jest głownie jako prezenterka historyczna stacji BBC. Zatem osobowość i postać ciekawa.

Ale wracając do tematu…
Historia samego filmu opowiada między innymi o takich postaciach jak: Piotr I Wielki, Katarzyna II Wielka, Mikołaj II, Rasputin, Książę Patiomkin, Książę Orłow, … do czasów Władimira Ilicza Lenina.
Można było poznać wiele ciekawych szczegół dotyczących miasta: Moskwa, Sankt-Petersburg i jego założenia. Było też kilka bardzo interesujących informacji o Carskim Siole, Peterhofie, Pałacu Zimowym, bitwie pod Austerlitz a nawet o… wkroczeniu Rosjan do Paryża i powstaniu słynnych Paryskich Bistro!

Szczegóły historyczne przedstawione nieraz w sposób wesoły i zabawny powodują, że lepiej zapamiętać tematy. Lucy Worsley opowiada o założeniu miasta Sankt-Petersburg, o brodach  Rosji (i podatku od Brody!), tworzeniu się morskiej potęgi Rosji na Bałtyku, kochankach Katarzyny II Wielkiej dementując słynną pogłoskę… o koniu. Podaje za to szczegóły romansy Katarzyny i naszego Stanisława Augusta Poniatowskiego, opowiada o zabójstwie Cara Aleksandra II, którego to dokonał Polak! Ignacy Hryniwiecki nawiasem pisząc który sam zginął w tym też zamachu. Mamy też informację o zdobyciu Krymu, zabójstwie i śmierci Rasputina jak również podaje przyczyny upadku imperium i powody dojścia do władzy komunistów. Doktor Worsley z prawdziwie zabawnym humorem angielskim, opowiada historię każdego z Carów z dynastii Romanowów… Jego wady i zalety, sposób rządzenia, sprawowanie władzy.

Wątki polskie w filmie to: Księstwo Krakowskie, Stanisław August Poniatowski, Ignacy Hryniewiecki.

Tak więc, bardzo polecam ten film wszystkim którzy chcą poznać historię Carów i Rosji. Owszem 3 godziny oglądania jest dość… męczące, ale wiedza jest tu bezcenna.

 

Polska a rozdwojenie jaźni

18 Kwi


Powoli i stanowczo dochodzę do dziwnego wniosku, że w Polsce tu mieszkając i tu prowadząc własny biznes, trzeba chyba być nienormalnym? i to z rozdwojeniem jaźni…

Z jednej strony słyszę w telewizji, że stawiamy na polską gospodarkę, polskie firmy, innowacyjność. Zapewnia o tym Minister, Premier… no super! fajnie! dobry kierunek!
Z drugiej strony w realnym życiu, wszelkie instytucje kontrolne zaostrzają ilość kontroli, wyszukują wszelkie bzdurne możliwe sposoby, aby przedsiębiorce ukarać za wszelką cenę nawet kosztem bankructwa firmy… zwolnienia ludzi…

Z jednej strony mówi się,  że teraz będzie zgodnie z prawem, sprawiedliwie, porządnie, uczciwie…
Z drugiej strony zaczyna się ograniczać władzę sądowniczą, ZUS, PiP, US, ma mieć uprawnienia Kontrolne i jednocześnie Sądownicze (Oskarżyciel i Sędzia w jednym!), bez możliwości odwołania się do Sądu od takich decyzji…

Z jednej strony mówi się o zmianach na lepsze, uporządkowaniu wielu spraw…
Z drugiej strony wprowadza się bezsensowne zmiany, przepisy, chaos, bałagan, niepewność…

Normalnie jakby człowiek miał jakieś: rozdwojenie jaźni… ?

Jak to jest, że w innych krajach może być „normalnie”, że przedsiębiorca myśli o tym jak prowadzić firmę, rozwijać ją, pomnażać kapitał…
A u nas „walczy się” z urzędami, sądami, biurokracją, nieuczciwymi zleceniobiorcami, pracownikami, głupotą… a gdzieś na końcu prowadzi firmę, planuje jej rozwój…

 

Biegły Sądowy a nowa ustawa 2017

12 Kwi

Od pewnego czasu czytam, że ma być nowa ustawa w sprawie Biegłych Sądowych. Ministerstwo Sprawiedliwości ponoć ma już gotowy nawet cały projekt „nowej” ustawy o Biegłych Sądowych. Można by powiedzieć – fantastycznie!
Ale jak tak sobie czytam to już chyba będzie z dziesiąty (10) projekt ustawy?, którego… i tak nie zrealizowano.

Jakie to nowości ministerstwo chce tym razem wprowadzać? A więc:

– Ma być weryfikacja biegłych przy wpisywaniu na listę konkretnego sądu, a wnioski o wpis na listę biegłych sądowych ma opiniować powołana przy ministrze sprawiedliwości specjalna Komisja Kwalifikacyjna. Zasiać w niej będą specjaliści z różnych dziedzin, reprezentanci instytutów badawczych oraz stowarzyszeń zawodowych. To właśnie członkowie tej Komisji ocenią kompetencje kandydata na biegłego.
Pytanie: A kto i jak „będzie weryfikował” i wybierał członków samej szacownej komisji? – Nie wiadomo!

– Sama lista biegłych sądowych ma być prowadzona centralnie, obecnie każdy Prezes Sądu Okręgowego prowadzi własną listę przy swoim Sądzie Okręgowym.
Uwaga: To akurat jest bardzo dobry i pomocny pomysł zarówno dla Biegłych jak i Sędziów. Obecnie mamy 45 Sądów Okręgowy i… 45 list Biegłych Sądowych. Teoretycznie jeśli ktoś chciałby być Biegłym w każdy sądzie okręgowym, musi wpisać się na każda z 45 list! Sędziowie natomiast będą mieli prostszy i łatwiejszy dostęp do Biegłego z nietypowej dziedziny. – OK ta zmiana jest słuszna.

– Wpis na listę biegłych (osoby fizyczne, instytucje naukowe oraz specjalistyczne) będzie ograniczony czasowo, a jego ważność będzie trwać maksymalnie pięć (5) lat. Po upływie tego okresu, Biegły będzie musiał ponownie udowodnić swoje zawodowe umiejętności i kompetencje.
Uwaga: Jest to obecnie praktykowane przez chyba większości Prezesów Sadów okręgowych, czyli nie jest to nic nowego.

– Nieuczciwi biegli będą usuwani z listy albo pozbawieni swojego wynagrodzenia za opinię, ekspertyzę. Wielkość kary będzie zależeć od stopnia przewinienia (np. biegły przedstawił sądowi fałszywą opinię czy też była ona jedynie nierzetelna).
Uwaga: Jak najbardziej jest to słuszne, Biegły musi być osobą uczciwą! – OK.
Pytanie: Kto będzie oceniał jakość opinii biegłego? – Nie wiadomo!
Pytanie: Kto będzie decydował o rzetelności samej opinii danego biegłego? – Też nie wiadomo!

– Biegły będzie musiał spełniać najwyższe wymagania, nie tylko posiadać gruntowną wiedzę w dziedzinie, w której będzie się chciał wypowiadać, ale również na bieżąco podnosić swoje kwalifikacje.
Uwaga: Słusznie, kwalifikacje trzeba podnosić. OK.
Pytanie: Jakie dokładnie „najwyższe wymagania” ma tu na myśli ministerstwo? – Nie wiadomo.

Jest to kolejne zaostrzenie wymagań stawiane kandydatom na Biegłego Sądowego i samym obecnym już Biegłym Sądowym. Ponieważ już od 15 kwietnia 2016 roku w procesach karnych jest nowe narzędzie do dyscyplinowania nieuczciwych biegłych, którzy chcą wpłynąć na wynik danej sprawy przedstawiając fałszywą swoją opinię czy też ekspertyzę. Biegłemu grozi za to nawet do: dziesięciu lat pozbawienia wolności!
Uwaga: Zbyt duże zaostrzenia mogą spowodować wręcz niedobór biegłych w wielu dziedzinach!
Pytanie: Czy nie jest to zbyt rygorystyczne podejście do samej osoby Biegłego Sądowego?
Pytanie: Czy kolejne zaostrzone wymagań nie spowodują „pewnego rodzaju strachu” czy Biegłym Sądowym w ogóle warto zostawać?

Dyskusja na temat reformy instytucji Biegłego Sądowego prowadzona jest już naprawdę od wielu lat. Co ciekawe domagają się tego nawet sami Biegli Sądowi, wskazując wiele nieuregulowanych spraw jak również podając też bardzo niskie stawki za wykonywaną opinię czy ekspertyzę.
Dla przykładu:
Proszę przeczytać 3 tomy akt sprawy (czyli 600 kart – 1 Tom to 200 kart), gdzie użyty język jest często wybitnie prawniczy i trudny do zrozumienia. A jeśli jest 10 tomów akt (2000 kart)?, 30 tomów akt (6000 kart)?
Za jedną (1) godzinę wykonywania opinii „szeregowy” Biegły Sądowy (czyli nie Profesor, nie Doktor itd…) minimalnie może otrzymać: 22,90 pln a maksymalnie może otrzymać… 32,39 pln! (stan na 2017 rok). Jak widać nie są to jakieś… „kokosy finansowe” prawda?

Badania, które monitorują rozprawy sądowe z udziałem biegłych sądowych w sposób jasny pokazują, że te zmiany są naprawdę bardzo potrzebne i konieczne.

Ponieważ:
W 91% badanych spraw zarówno sąd, jak i strony nie miały uwag do kompetencji Biegłego Sądowego.
W 72% spraw nie kwestionowano ustaleń wynikających z samej opinii Biegłego Sądowego.
W 26% spraw czyli w prawie co 4 sprawie, sąd decydował aby uzupełnić opinię Biegłego Sądowego.
W 17% spraw był powołany nowy, kolejny Biegły Sądowy praktycznie tej samej specjalności.

Ponadto:
W żadnym przypadku sąd nie odmówił Biegłemu Sądowemu wypłaty wynagrodzenia za sporządzoną opinię, nawet w przypadku gdy bardzo surowo ocenił jej jakość wykonania.
W 50% spraw sąd nie wyjaśnił dlaczego powołano Biegłego Sądowego.
Sąd podczas nie każdej sprawy, przyjmował od biegłych przyrzeczenie. Nawet jeśli były to osoby powołane jako Biegły „ad hoc” czyli spoza listy biegłych sądowych przy sądach okręgowych.
W prawie 25%, sąd nie dał biegłemu możliwości swobodnego odniesienia się do przedłożonej i wykonanej własnej opinii.

 

Prezydent Obama wygłupia się przed lustrem

08 Kwi

Tu moje kolejne przemyślenia dla równowagi,
Tym filmem Prezydent Barack Obama pokazał, że ma dystans do siebie. Jednocześnie ocieplił swój wizerunek, pokazując że jest jak zwykły człowiek, jak każdy obywatel swojego kraju. I zabawny, wesoły i lubi koszykówkę. Przywódca świata a jednocześnie – zwykły „ludzki” Prezydent  mocarstwa: USA. Efekt bardzo fajny autopromocyjny zabawny filmik.

Jak widać Obama też ma dystans do siebie.

 

Pytania dzieci do Prezydenta Putina

06 Kwi

Mam tu swoje przemyślenie,
Jaki jest? taki jest!, można go kochać, można nienawidzić, ale to jest prawdziwy „Prezydent” i to dużego kraju: Władimir Putin.

Swoją drogą pytania trudne! a umiał odpowiedzieć bardzo sensownie i poważnie. Jak widać ma też nieco dystansu do siebie. I jest to na pewno bardzo fajny pomysł marketingowy – naszym polskim politykom jakoś brak tu inwencji! Może boją się tego typu pytań? 😉

PS.
Barack Obama też miał dystans do siebie. Ale o tym w innym wpisie…

Putin nie był gotowy na takie pytania

 

 

Statystyka Hotele w Polsce

21 Mar

Nie tak dawno do pewnej opinii jako ekspert z zakresu turystyki, prowadziłem ciekawe badania. Między innymi uzyskałem dane na temat obecnej ilości hoteli w Polsce. Ponieważ nawet mnie troszeczkę wyniki zaskoczyły, postanowiłem przedstawić to szerzej.

Obecnie mamy w Polsce 2.870 hotele i są to hotele kategorii: 1*, 2**, 3***, 4****, 5**** czyli tak zwane powszechnie „gwiazdki od 1 do 5”.

 LP Województwo Ilość Hoteli
1 Dolnośląskie 322
2 Kujawsko-pomorskie 148
3 Lubelskie 118
4 Lubuskie 76
5 Łódzkie 119
6 Małopolskie 381
7 Mazowieckie 323
8 Opolskie 53
9 Podkarpackie 156
10 Podlaskie 56
11 Pomorskie 213
12 Śląskie 233
13 Świętokrzyskie 119
14 Warmińsko-mazurskie 121
15 Wielkopolskie 293
16 Zachodniopomorskie 139
   Ogółem:  2.870
 
 Liczba podmiotów, które świadczyły usługi hotelarskie w obiektach hotelarskich ogółem w podziale na województwa. Stan na dzień 21.03.2017 roku
 


Jak widać, najwięcej hoteli mamy w województwie: Małopolskim (381), Mazowieckim (323), Dolnośląskim (322). Szczerze pisząc stawiałem, że najwięcej hoteli jest jednak w Mazowieckim jako Warszawa stolica Polski i liczne atrakcje turystyczne.

Natomiast ogólnie, mamy 2.870 hoteli na terenie naszego kraju. Mówimy tu o hotelach jako wpisane do stosownego rejestru marszałka województwa i zgodnie z prawem używających nazwy: Hotel.

Licząc, że hotel ma minimalnie 10 pokoi, a każdy pokój minimum 2 miejsca noclegowe (pokój 2-ka) daje nam to: 57.400 miejsc noclegowych – podkreślam minimum! Czyli jest to wielkość zaludnienia średniego miasta w Polsce np. takiego jak Biała-Podlaska, Będzin, Piekary-Śląskie czy Zgierz. Jest to całkiem spora ilość.
Zakładając, że średnio hotel ma np. 30 pokoi, 2 osobowych mamy odpowiednio: 172.200 miejsca noclegowe. Co odpowiada ilości ludzi w takim mieście jak: Bielsko-Biała, Bytom, czy Olsztyn. To już robi wrażenie.

Należy do tego dodać pozostałe obiekty noclegowe: Schroniska, Pensjonaty, Motele, itd…
Czyli z naszą bazą hotelową w Polsce nie jest tak bardzo źle 🙂

 

Opinia pewna na 100%?

03 Mar


Czy opinia, ekspertyza Biegłego Sądowego, Eksperta może być dokładna na 100%?

Takie pytanie zadano mi nie tak dawno w przypadkowej rozmowie na temat jakości opinii.

Zacznijmy najpierw od samych definicji, bo jest to ciekawe:
Opinia – przekonanie o czymś, pogląd na jakąś spraw, orzeczenie specjalisty na jakiś temat.
Ekspertyza – specjalistyczne badanie przeprowadzane przez ekspertów; też: wynik tego badania.
Dokładny – wykonujący coś lub wykonany z wielką starannością i dbałością o szczegóły.
Prawdopodobieństwo – możliwość, szansa wydarzenia się czegoś.
źródło: sjp.pwn.pl

Opinia – sąd, przekonanie, pogląd.
Ekspertyza – zbadanie czegoś przez ekspertów w celu wydania orzeczenia; opinia, orzeczenie eksperta.
Dokładny – odznaczający się starannością, dbałością o szczegóły; ścisły, precyzyjny, skrupulatny.
Prawdopodobieństwo – bycie prawdopodobnym; szansa wydarzenia się czegoś.
źródło: mały słownik języka polskiego, PWN, Warszawa 1968.

Dokładność ekspertyzy i opinii,
Każda napisana opinia czy też ekspertyza, może zawierać pewne błędy. Stąd podaje się zwyczajowo prawdopodobieństwo danej opinii, ekspertyzy, występowania takiej sytuacji, zdarzenia, czynu itd…
Ja osobiście stosuję sformułowanie: „Dane te podaję z prawdopodobieństwem: …XY…%.”

Czy opinia może być 100% pewna?
Niestety, ale – nie! Dlaczego? – ponieważ każde obliczenie, porównanie, wyliczenie, może zawierać błędy:
– statystyczne, czyli zbyt mała ilość danych, zbyt mała grupa badana, zbyt mało danych do porównania, zbyt mały zakres czasu badania…
– błędy dokładności obliczenia, np. liczba Pi to ogólnie: 3,14… ale kolejne miejsca po przecinku 3,14159… uściślają liczbę. To samo dotyczyłoby np. kwot, pieniędzy, prędkości, odległości, danego wskaźnika…
– błędy aparatury obliczeniowej, dokładniejsze dane wyliczy nam kalkulator z 10 miejscami po przecinku niż ten który ma tylko 5 miejsc po przecinku… podobnie np. z wagą, prędkościomierze, itp…
– błędy logiczne, przy ograniczonej ilości danych powstałe wnioski mogą być nieco inne niż znając więcej szczegółów i informacji. Przykład: jeśli wiemy, że auto było koloru ciemnego… czyli mogło być: czarne, brązowe, granatowe, ciemno zielone?… Ale jeśli wiemy, że auto było czarne lub granatowe… wpłynie to na jego kolor w danym świetle latarni! zatem wynik wniosku będzie dokładniejszy i precyzyjniejszy.
– błędy „podejścia do zagadnienia” osoby sporządzającej ekspertyzę, opinię… Tu mam na myśli kierunek od jakiego założenia wychodzi osoba sporządzająca opinię czy też ekspertyzę. Inny punkt wyjściowy do danego zagadnienia będzie miał np. Meloman a inny Dyrygent, Chemik a Fizyk, itp…

Zatem nie da się napisać idealnie 100% pewnej i dokładnej opinii, czy ekspertyzy.
Ponieważ… zawsze będzie można stwierdzić, że dana opinia czy ekspertyza może być dokładniejsza (np. o kolejne miejsce po przecinku…), precyzyjniejsza, szczegółowsza i zawierająca jeszcze bardziej szczegółową odpowiedź. Stąd podawane jest w opinii czy ekspertyzie jej prawdopodobieństwo. Osobiście myślę, że opinia w granicach: 75~99% daje solidna podstawę, aby dane wyliczenie czy wniosek uważać za wiarygodny, stanowiący pewnik i uznany za prawdę.

Stąd właśnie są różnice w opiniach i ekspertyzach na dany temat a wykonywane przez różne osoby, różnych biegłych sądowych czy różne instytuty. Jest to normalne i nie jest to błąd. Owszem opinie i ekspertyzy budzą czasem kontrowersje, ale wynika to właśnie z wyżej wymienionych błędów, które są obecne, zrozumiałe i akceptowalne.

 

Przemyślenia na temat Centralny Port Lotniczy

23 Lut


Co jakiś czas, średnio co 2 lata wraca do nas informacja o tak zwanym planie budowy „lotniska centralnego” –
Centralnego Portu Lotniczego w Polsce. Miałoby to być lotnisko z połączeniami zagranicznymi i między kontynentalnymi, a konkurujące z innymi takimi portami lotniczymi w Europie. Najczęściej mówią o tym politycy którzy, sami latają… ale chyba w obłokach.
Temat naprawdę jest ciekawy, bo coraz więcej z nas Polaków zaczyna „latać”. Chociaż do „zachodu” nadal nam dość daleko bo latamy średnio 1,5 raz w roku, natomiast taki Norweg lata 6 razy rocznie! To tendencja jest wzrostowa. Po prostu Polacy pokochali tanie linie lotnicze i samo latanie. I jak mówi moja ulubiona reklama – „No i Fajnie”!

Troszkę statystyki
Mamy obecnie 15 portów lotniczych (lotnisk), i tak mamy:
– Warszawa – Okęcie,
– Warszawa – Modlin
– Kraków – Balice,
– Gdańsk – Rębiechowo,
– Katowice – Pyrzowice,
– Wrocław – Strachowice,
– Poznań – Ławica,
– Rzeszów – Jasionka,
– Szczecin – Goleniów,
– Bydgoszcz – Szwederowo,
– Łódź – Lublinek,
– Lublin – Świdnik,

 – Zielona Góra – Babi Most,
– Radom – Sadków,
– Olsztyn – Szymany,
W 2014 łącznię podróżowało około: 27.052.316
W 2015 łącznię podróżowało około: 30.391.992 (przyrost: 12,34 % )
W 2016 łącznię podróżowało około: 34.197.298 (przyrost: 12,52 %)

Czy  potrzebujemy w Polsce centralnego lotniska?
Oczywiście najwięcej pasażerów ma Warszawa Okęcie (stolica) 12.836.510 osób. Problem w tym, że Okęcie nie może już za bardzo się rozbudowywać bo wszędzie dookoła są osiedla, po prostu miasto Warszawa niestety urosło. A ruch lotniczy wzrasta… i to bardzo dynamicznie.
Niedługo Warszawa-Okęcie może sięgnąć granic swojej przepustowości pasażerów!
Niedaleko jest co prawda Warszawa-Modlin, ale czy jest sens mieć 2 lotniska obok siebie? Między lotniskami jest tylko 49 km! Dla porównania bardzo kontrowersyjna była odległość między Katowicami-Pyrzowicami a Krakowem-Balicami tylko: 93 km!, Warszawa-Okęcie – Radom-Sadków to z kolei: 118km! Czy przy takich uwarunkowaniach potrzebujemy kolejne „nowe” Lotnisko Centralne? – raczej na pewno tak. Przynajmniej pozornie!

Gdzie będzie Centralny Port Lotniczy?
Budowa nowego kolejnego lotniska zapewne pochłonie ogromne koszty +-36 mld pln.
Można to ograniczyć rozbudowując już istniejące lotnisko czyli: Warszawa-Modlin, albo Radom-Sadków.
Warszawa-Modlin,
O Modlinie można było przeczytać, że już w XIX wieku aby twierdzę Modlin zdobyć, najpierw trzeba ją było znaleźć we mgle. Modlin jest bardzo często spowity mgłami, ma stosunkowo mało dni słonecznych co oznacza utrudnienia w lataniu. Lotnisko miało też problemy z pasem startowym, który się… kruszył. Odległości od Warszawy to 49 km.
Radom-Sadków,
Lotnisko nowe, które tak naprawdę zaczyna się rozwijać. Samoloty z Radomia latają dopiero od kwietnia 2016 roku. Odległe od Warszawy o 118 km.
Oba lotniska mają jednak perspektywę.

Mamy Centralny Port lotniczy i co dalej?
Wiele osób zapomina, że budowa czy też rozbudowa lotniska to jedno, ale utrzymanie lotniska to zupełnie inna sprawa! Załóżmy optymistycznie, że Premier, Prezes czy inna persona wybudowała nam takie Centralne Lotnisko. I teraz może zacząć się nasz wielki – dramat…
Od samego posiadania lotniska, nie przybędzie nam pasażerów. Takie Centralne Lotnisko musi konkurować o przewoźników, musiałoby się też stać centralnym portem lotniczym dla dużej linii lotniczej. Nie mówimy tu o naszym polskim PLL LOT, gdyż jest to „średniak” lub nawet „maluch” w porównaniu z innymi liniami lotniczymi. LOT posiadający 51 samolotów to niewiele np. WizzAir: 67 samolotów, Ryan Air: 372 ! samolotów, British Airways: 269 samolotów, Lufthansa: 287 samolotów, Emirates: 226!

Port lotniczy to też infrastruktura transportu na lotnisko, autostrady, drogi, kolej prowadząca na taki port lotniczy szybko i sprawnie. Jak jest z naszymi autostradami to sami  wiemy. Linie kolejowe i nasze PKP też nie jest super potentatem.

Konkurencja,
No i przechodzimy do sprawy konkurencyjności. Niedaleko nas mamy takie duże lotniska jak: Berlin, Frankfurt, Moskwa, Wiedeń… Czy nasz Polski Centralny Port Lotniczy… może się „wybić” przy takiej konkurencji?
Port lotniczy musiałby „przyciągnąć” linie lotnicze małymi opłatami lotniskowymi, ale to są koszty dla lotniska. Inaczej nikt nie będzie chciał mieć tu swojej bazy czy połączeń z takim lotniskiem. Lotnisko powinno mieć sporą siatkę połączeń, aby mieć tranzyty. Musi być też dobra komunikacja z sąsiednimi stolicami, aby z zagranicy też ktoś chciał przyjechać, przylecieć i dalej… lecieć z Polski w świat.
To wszystko może trwać około 3-5 lat… od uruchomienia samego lotniska. Czyli koszty są tu ogromne!

Najważniejsze pytanie czy nas na to po prostu stać?
Tu obawiam się, że niestety ale… nie. Czyli mamy apetyt na Centralny Port Lotniczy,  ale nie mamy na to kasy! a na to nie poradzi już nic np. decyzja Prezesa… Ekonomia to ekonomia! Może się okazać, że będziemy mieli fajny, duży, nowoczesny Centralny Port Lotniczy ale… pusty!

 

o Donosach…

15 Lut


Bardzo ciekawe wydarzenie skłoniło mnie do napisania tego dość nietypowego wpisu. Mówiąc krótko, ktoś napisał na mnie… „Informację” patrz: Donos. I to nie byle kto, a pewien „młody” adwokat!

Zacznijmy jednak od początku czyli od definicji słowa: Donos.

Donos, denuncjacja – poufne lub tajne (anonim) pismo oskarżające daną osobę lub instytucję, skierowane do osoby lub instytucji dysponującej sankcjami wobec oskarżanego w nim. Stanowi gatunek literatury stosowanej.
Donosy pojawiają się w każdej rozwiniętej cywilizacji. W starożytności donosicielstwo przybrało charakter częściowo zinstytucjonalizowany – część greckich sykofantów i rzymskich delatorów trudniła się nim zawodowo. XIX-wieczne listowniki (podręczniki pisania listów) zawierały często wzory listów donosicielskich.
(tak to określa Wikipedia.org)

Donos – oskarżenie, zwykle tajne, denuncja.
Denuncja – doniesienie do władzy na kogoś, potajemne oskarżenie o dokonanie wykroczenia przeciwko obowiązującemu prawu
(Mały słownik języka polskiego Państwowe Wydawnictwo Naukowe. Warszawa 1968)

Donos – zgłoszenie do władz, zwykle tajne, o dokonaniu przez kogoś jakiegoś wykroczenia lub przestępstwa.
denuncjować  – składać władzom poufne doniesienie o popełnieniu przez kogoś wykroczenia.
(sjp.pwn.pl)

Czyli wiemy już co znaczy samo słowo: Donos, i nie jest to bynajmniej to samo co: skarga, reklamacja.
Najbardziej znanym określeniem jest oczywiście: „Uprzejmie donoszę, że…

Troszkę statystyki,
Urząd skarbowy szacuje, że corocznie otrzymuje około 2.000.000 donosów. Tak, tak 2 miliony!
Wynika z tego, że donosy pisze średnio około 5,2% polaków i to tylko do jednej instytucji!

Całkiem sporo powiem…
Czyli na 100 osób – 5!
A wszystkich polaków… prawie 2 miliony osób! (wielkość to np. taka cała Warszawa, albo 3 x Kraków).
Cóż… na pewno daleko nam jeszcze do rekordów NRD z czasów socjalizmu, gdzie na 4 osoby 1 donosiła! Jednak zjawisko może troszkę niepokoić.

Nie mam niestety danych jakiego typu osoby piszą donosy, w końcu jest to „zgłoszenie do władz tajne„, jednak na pewno przekrój byłby ciekawy. W moim osobistym przypadku była to osoba w wieku: 25 -35 lat z wykształceniem wyższym prawniczym, pochodząca z miejscowości o liczbie ludności około 25.000 osób (mniejsze miasteczko). I dokładnie wiem kto to jest.

Po co piszemy donosy?
Powody donosów zapewne są najróżniejsze, zapewne większość to niskie pobudki i niskie wartości. Pisane przez osoby mało etyczne z niewielką moralnością. Zwykle donosem chce się komuś: zaszkodzić, zemścić się, „dopiec”. W pewien sposób jest to na pewno forma wyładowania własnej frustracji, bezsilności, miernoty,  nieumiejętności, braku możliwości…
Nie mogę nic osiągnąć?… to napiszę donos!
On ma, a ja nie? – to napisze donos! (niech mu zabiorą!)

Na kogo donoszą Polacy
Tak jak pokazuje to grafika na początku: na sąsiada, na kolegę, na klienta, na sprzedawcę, na konkurencję, na rodzinę, na krewnych, na Ex-żonę lub na Ex-męża, na urzędnika, na pracodawcę (to akurat mało logiczne bo nas zwolni!)… chyba na całkiem bardzo szerokie spektrum osób.

Co zawiera treść donosów
Zwykle jest to zawiść innych osób, czyli oskarżenia dotyczące: niepłacenia podatków, posiadania pieniędzy, majątku, dochodów, przyjęcia „łapówki”, nielegalnego działania, skazania, wyroku, mandatu, itp.
Oczywiście zwykle są to oskarżenia – bezpodstawne.

Czy donosy powinno się czytać?
Ogólnie w urzędach polskich przyjęte jest, że donos-anonimowy, bez imienia i nazwiska piszącego, nie podpisany i bez danych kontaktowych piszącego nie powinien być w ogóle rozpatrywane. Czytanie donosów-anonimów oczywiście kulturalne nie jest.

Ale donos jest jednak pewnego rodzaju zawiadomieniem o…
Natomiast „donos podpisany” czyli informacja zawierająca imię i nazwisko, adres, dane kontaktowe, piszącego podlega rozpatrywaniu, jak każde inne pismo do urzędu.

Bardzo ciekawe przykłady donosów zawiera Instytut Pamięci Narodowej. Jednak nie każdy ma do takiego materiału dostęp – a szkoda.

Cóż, pozostaje mi tylko pozdrowić „donoszących” i życzyć powodzenia tym na których ktoś napisał Donos!

PS.
Donosy pisano od najdawniejszych czasów, są częścią każdej rozwiniętej kultury. Donosy pisano zarówno w starożytnej Grecji jak i Rzymie. W XIX podręcznikach pisania listów, też zawierał wzory listów donosicielskich.

 

Archiwum a E-maile

07 Lut

Coraz więcej osób w branży turystycznej (Touroperatorzy – Biura podróży, agenci turystyczni, hotelarze, przewoźnicy, piloci wycieczek) prowadzi korespondencję i wszelkie ustalenia w formie e-mail. Często nawet zamiast podpisać formalną umowę, stosują ustalenia w e-mailu.
Jak mawia powiedzenie: „Wszystko jest dobrze do puki jest dobrze, ale jak się zepsuje to jest problem”.
Dużo osób zapomina, że tego tupu e-maile trzeba archiwizować, przechowywać.

Zapytasz po co przechowywać e-maile?
Po kilku miesiącach, po zakończonej wycieczce, po wykonanej usłudze może być konieczność przypomnienia sobie treści, może wyniknąć spór, reklamacja, nieporozumienie finansowe. W najgorszej opcji może to być znaczący dowód w sądzie!

Jaki okres czasu przechowywać e-maile?
To dość trudne pytanie, gdyż zależy od treści e-maila, oraz tego co zawiera. Tu sugeruję moje trzy odpowiedzi:
Minimum 3 lata,
Ponieważ w przypadku skarg klientów, procesów, sądu pracy itp… średnio po 3 latach jest przedawnienie zdarzenia.
Minimum 5 lat,
Ponieważ np. urząd skarbowy przedawnia sprawy finansowe, fakturowe i podatkowe po dopiero 5 latach!
Bez terminowo,
Bo może się zdarzyć sytuacja, że do programy, trasy, kontaktu, adresu, www, znajdującej się w treści e-maila, trzeba będzie wrócić po kilku latach. Często są to kontakty i informacje bezcenne, na wagę złota.

Jak zatem przechowywać e-maile?
W zależności od programu pocztowego, oraz techniki której używamy do czytania e-mail, można zrobić archiwizację na kilka sposobów.
– Kopia e-mail w programie,
– Kopia e-maili na serwerze,
– Kopia na innym komputerze,
– Kopia na innym e-mailu niezależnym,
– Kopia e-maili na czytniku zewnętrznym pendrive, płyta CD.
– Kopia wydruku e-maila, ale tego osobiście nikomu nie polecam.

Kopia e-mail w programie,
Niektóre programy np. Mozilla Thunderbird, mają możliwość przechowywania (archiwizacji) e-maila z poprzednich lat np. Archiwum 2015. Należy tylko ustawić odpowiednio w programie przechowywanie e-mail przed okres i zapisywanie w pliku archiwalnym. Sposób wygodny i prosty.

Kopia e-maili na serwerze,
Jeśli posiadamy swój własny serwer, zapewne operator serwera daje nam możliwość kopii czyli tak zwanego „backup copy” – kopii bezpieczeństwa. Dotyczy to nie tylko strony www ale o czym mało kto wie, treści i wszelkich e-maili jeśli mamy je również na serwerze. Takie kopie można wykonać okresowo raz na kilka tygodni, miesięcy do skompresowanych plików typu .RAR czy .ZIP, zajmują mało miejsca wtedy na serwerze.
Metoda wygodna, należy sprawdzić jak to wygląda u danego administratora serweru.

Kopia na innym komputerze,
Na innym komputerze mamy również zainstalowany na e-mail i okresowo dublujemy na niego e-maile, jakby wyrównujemy poziom e-maili. Dobrze aby komputer był „odcinany od internetu” po wykonaniu „wyrównania e-maili” służy nam wtedy jako taki nasz wewnętrzny serwer kopii e-maili. Bank pamięci e-maili. „Odcięcie od internetu” pozwala dowolnie przeglądać e-maile zapisane, nawet jeśli ktoś skasował taki e-mail na swoim komputerze.

Metoda stosunkowo prosta, ale niewygodna i nieekonomiczna oraz mamy tu zajęty jeden komputer na tego typu działanie.

Kopia na innym e-mailu niezależnym,
Po prostu wszelkie wysłane i odpisane e-maile dodatkowo przesyłamy na inne adres e-mailowy który jest naszym bankiem pamięci. Metoda prosta na zasadzie : „prześlij też do…”. Na całkowicie niezależnym e-mailu musimy mieć ustawienie niekasowania e-maili. Sposób stosunkowo dobry, ale znalezienie naszych danych które potrzebujemy może być trudne, gdyż nadawcą będzie e-mail który przesłał do kopii wiadomość. zatem „znajdź po nadawcy” może być bardzo trudne! Jedyna metoda wyszukiwania to raczej „znajdź w treści e-maila”…

Ta metoda jest dobra w przypadku nieco innym a mianowicie: rotacji pracowników, czy zwolnienia pracownika.

Kopia e-maili na czytniku zewnętrznym pendrive, płyta CD.
Bardzo często e-maile czy to z serwera czy z programu można sobie zapisać na zewnętrzny czytnik np. Pendrive, CD, czy dysk zewnętrzny. Bardzo porta i wygodna metoda. Tak zabezpieczone e-maile mogą sobie spokojnie leżeć przechowywane kilka czy kilkanaście lat z dala od komputera w firmowym archiwum. Oczywiści w odpowiednich warunkach i z daleka od magnesów 😉

Kopia wydruku e-maila, ale tego osobiście nikomu nie polecam.
Zajmuje to fizycznie dużo miejsca oraz zużywa duże ilości papieru, druku (toneru), papier po kilku latach też blednie może być nieczytelny. I tworzą się nam wtedy stosy makulatury. Znalezienie danego e-maila też jest stosunkowo trudne.

I taka uwaga podpowiedź na koniec,
E-maili (zarówno wysłanych jak i odebranych) zwolnionego pracownika czy zleceniobiorcy nigdy nie kasuj!!! Ludzie są różni, w naszych czasach kwitnie roszczeniowość klientów, pracowników, wszelkiej maci pisanie skarg i… z przykrością napiszę: „donosicielstwa”.
Kopia takiego e-maila, pozwala wiele spraw wyjaśnić nawet kiedy pracownik czy zleceniobiorca już dawno nie pracuje. Unikniesz przez to wiele nieprzyjemności, a i można udowodnić winę pracownika czy zleceniobiorcy.

PS.
W moim osobistym przypadku klient chciał napisać skargę, uwaga po… 3 latach od wycieczki 🙂
Kopia e-maila była oczywiście zabezpieczeniem ustaleń z klientem po tak długim okresie. Ostatecznie kiedy przypomnieliśmy klientowi co sam napisał i ustalał… klient wycofał się z pomysłu pisania jakichkolwiek skarg!

 
 

statystyka