RSS
 

O mnie

Trochę o mnie. Czyli coś jakby życiorys…

Artur PISZCZEK,
Mam znane nazwisko, bywa i tak! Najpierw Obywatel 2 filmów, gdzie fantastycznie grał Bogumił Kobiela („Zezowate Szczęście”) i Jerzy Stuhr („Obywatel Piszczyk”) teraz Łukasz Piszczek – piłkarz oraz Renata Piszczek – wspinaczka, rozsławiają moją/naszą familię. Bywało, to czasami bardzo uciążliwe ale i też przyjemne. W „rodzinie” mamy również: Dyrektorów, „Klawiszy”, Księży, Żołnierzy a nawet Dziennikarzy z TV. Czasem więc drzwi się otwierały szeroko, czasem wręcz odwrotnie zamykano je szybciutko, a wszystko przez nazwisko i imię: PISZCZEK Artur.

Dzieciństwo:
Pamiętam ten poprzedni ustrój i kolejki do sklepów, ZOMO, ORMO itd… Na półkach był tylko smalec i ocet, Coca-Cola była od święta, a Pewex miał klocki LEGO o których wszyscy marzyliśmy. Kupowało się stojąc w kolejkach, w Kiosku Ruchu – mięso, u Fryzjera – gazety, a gazety „spod lady”. Banany i Pomarańcze były luksusowym towarem, a czasy były ciekawe i wesoło było „na podwórku”. Potem było Harcerstwo, które nauczyło mnie wiele fajnych rzeczy, ale były to inne czasy i inne Harcerstwo bez wygód, ochrony praw dziecka, przywilejów i z WC jako latryna. A namiot „chinkę” rozstawiało się w 5 minut i 20 sekund razem z tropikiem i to taki rekord 😉

Nauka:
Uczyłem się w Technikum Chemicznym, choć ostatecznie ukończyłem Liceum Ogólnokształcące dla Pracujących średnia: 4,50. Co było bardzo fajnym wynikiem, a średnia nie była wtedy w pkt.
Zdałem maturę starego typu i uzyskałem wysoką średnią: 4,80.
Następnie rozpocząłem studia dość ambitnie w: Wyższej Szkole Zarządzania Marketingowego i Języków Obcych w Katowicach, specjalność: Język rosyjski w Biznesie i Turystyce. Po I roku skończyłem, jednak od teorii lepsza była praktyka. I tak naprawdę uczę się do dzisiaj…

Praca:
Pracowałem w różnych miejscach od budowy, przez duży market, aż do Banku – nawet kilku. Następnie byłem pracownikiem państwowym przez 8 lat w pewnej „zielonej firmie”.
W 2008 otwarłem swoją własną firmę, co stało się sposobem na życie z podróżami przygodami i pasją. Pracowałem na państwowej posadce, teraz mam własny biznes. Byłem Pracownikiem… teraz jestem Szefem. Oficjalnie jestem Dyrektorem Generalnym CEO w firmie WADi i staram się tę funkcję pełnić najlepiej jak umiem. Wymagam dużo, zawsze tego co sam umiem.

Biegły Sądowy:
Swoją wiedzę fachową oraz doświadczenie zawodowe postanowiłem zweryfikować zostając Biegłym Sądowym z zakresu Turystyki przy: Sądzie Okręgowym w Bielsku-Białej, Sądzie Okręgowym w Częstochowie, Sądzie Okręgowym w Krakowie. Oprócz innych zagadnień z zakresu turystyki, jako jedyny biegły w Polsce specjalizuję się też w tematyce: Kolej Transsyberyjska oraz podróże do Rosji i krajów ex-ZSRR (czyli państw: WNP). Jest to dla mnie bardzo duże wyróżnienie, ale też i wyzwanie osobiste.

Obecnie:
Facet w średnim wieku, powoli mający „z górki”… Nie mam marzeń, bo spełniam to co pomyślę. Jestem realistą żyjącym w Polsce, czyli jak każdy Polak – czysty pesymista. Lubię się zastanawiać nad wieloma sprawami, może jestem typem myśliciela?. Często mam przemyślenia dość kontrowersyjne, chociaż trafne. Przemyślenia i wnioski często się sprawdzają w życiu, wiec zdarza się, że powiem: „A nie mówiłem!?” 😉
Lubię zwiedzać i poznawać realność danego kraju, a nie tyko to co mówi TV w wiadomościach, często zresztą przesadzonych 😉 czy wyolbrzymionych. Jak wiadomo: „Telewizja – kłamie” 😉

Podróże:
Odwiedziłem: Austrię, Azerbejdżan, Białoruś, Bułgarię, Czechy, Chorwację, Danię, Estonię, Finlandię, Francję, Gruzję, Hiszpanię, Kirgizję, Kazachstan, Litwę, Łotwę, Mołdawię, Mongolię, Niemcy, Norwegię, Rosję, Słowację, Słowenię, Szwecję, Turcję, Ukrainę, Węgry, Włochy… mam pojęcie o tych krajach jak tam jest naprawdę.
Dość dobrze znam takie miasta jak: Bratysławę, Moskwę, Lwów, Grodno, Wiedeń.
Wszystkie te kraje i podróże czegoś mnie nauczyły, a że: „Podróże kształcą” to fakt.

Czego nie lubię:
Chamstwa i góralskiej muzyki” jak mówi ludowe powiedzenie.
Ortografii… chyba nigdy nie zrozumiem po co mamy: Ó? U?, H? CH? oraz Ż? RZ?… po co to komu 😉

Bardziej na poważnie czego nie lubię? Polskiej Głupoty, biurokracji, urzędniczej wyższości nad petentami, lenistwa oraz „polskiego cwaniactwa”, „byle jakości” i co mnie najbardziej złości: „A jakoś damy radę”.

A co lubię:
Kiedy jest dobrze, porządnie i rzetelnie wykonana praca. Są zasady i wysokie standardy pracy, jest moralność, uczciwość, dobre wychowanie i kultura. Kiedy klient jest zadowolony i dziękuje z uśmiechem, a inni uczą się od mnie jak się robi np. „porządnie wycieczkę”.
No i lubię… ananasy i princessę kokosową oraz Coca-Colę (zimną!).

W przeciwieństwie do większości ludzi… zamiast niszczyć… ja lubię coś stworzyć 🙂
A resztę uzupełnię w wolnej chwilce 😉

Zostaw odpowiedź

 

 
 

statystyka