RSS
 

Wpisy z tagiem ‘nie’

Zmarła Irena Szewińska

30 Cze

Irena Szewińska

Irena Szewińska
24.05.1946r ~ 29.06.2018r

 

Ludzie przychodzą… i odchodzą. Taka jest kolej wszechrzeczy.
Jednak niektóre osoby mamy okazje poznać i stąd kiedy słyszymy o jej śmierci, jest nam nieco bardziej przykro. Dzisiaj w nocy 29.06.2018 roku zmarła Irena Szewińska.

Wielka gwiazda polskiego sportu, lekkiej atletyki (biegów).

Lekkoatletka specjalistka w biegach sprinterskich i skoku w dal, po zakończeniu kariery działaczka krajowych i międzynarodowych organizacji sportowych. Dama Orderu Orła Białego.
Choć mało kto wie, że Pani Irena urodziła się w Leningradzie (obecny: Sankt-Petersburg, Rosja), a jej rodzice pochodzili: Matka z Kijowa, Ojciec z Warszawy i poznali się… w Uzbekistanie.

W swojej karierze „biegowej” Irena Szewińska, aż 10 razy poprawiała rekordy świata!
Siedmiokrotna (7) medalistka igrzysk olimpijskich (3 medale złote, 2 srebrne i 2 brązowe).
Dziesięciokrotna (10) medalistka mistrzostw Europy (10 medali na otwartym stadionie i 3 w hali)
Wielokrotna reprezentantka Polski w meczach międzypaństwowych i Pucharze Europy
W latach 1965–1979 zdobyła 24 medale mistrzostw Polski w biegu na 100 metrów, 200 metrów, 400 metrów, w sztafecie 4 × 100 metrów oraz w skoku w dal.

Miałem okazję osobiście poznać Panią Irenę na półmaratonie w Pile i wrażenie Pani Irena zrobiła na mnie dobre:
Wysoka, elegancka i dystyngowana Pani, miła, choć… już w starszym wieku. Chętnie rozmawiała, choć nie wiele mówiła rozdając Autografy… Widać było jej zaskoczenie, ale też i chyba nieco radości, że mimo jej lat i zakończonej już kariery… nadal prosiliśmy o autograf taką dawną Gwiazdę. 
Pani Irena zarówno autografem jak i zdjęciami z nią sprawiła nam wiele radości – a myślę, że i my jej tym gestem sprawiliśmy też radość! Pamiętaliśmy o niej, i będziemy pamiętali… Wielka osoba – wielka gwiazda, prawdziwy sportowiec – biegacz.

 

Jak się nie ma co się lubi

22 Cze

Cytat dzisiejszego dnia… mojego ulubionego Mistrza spokoju duszy i emocji…


„Jak się nie ma co się lubi? – to nie lubi się i tego co się ma!”


Autor:

Andrzej Poniedzielski – „Elegancka piosenka o szczęściu”

 

 

 

Zmarł Stephen Hawking

14 Mar

Stephen Hawking
Zmarł dzisiaj wielki człowiek: Stephen Hawking. Człowiek, który problemy kosmologii i tematy „czarnych dziur” umiał objaśniać i opowiadać o nich w sposób ciekawy i zrozumiały. Bardzo lubiłem oglądać programy z jego udziałem… Mimo, iż zmagał się z chorobą, pisał książki, uczestniczył w programach miał też swoiste poczucie humoru. Na pewno jest to wielka strata dla nauki, ale i dla ludzkości… i ludzi głodnych wiedzy.
Stephen Hawking 08.03.1942r ~ 14.03.2018r

 

Użalanie się nad sobą

15 Lut

Ostatnio czasami zdarza mi się przeczytać jakieś krótkie wiersze, ciekawe frazy, fajne maksymy czy powiedzonka… Dzisiaj jeden z takich wierszy, ciekawych wierszy:

self-pity„Użalanie się nad sobą”
Nigdy nie widziałem dzikiej istoty
przepraszającej za siebie.
Mały ptak zmrożony martwy spadnie z gałęzi
bez żalu do siebie i smutku.
David Herbert Lawrence

„Self-Pity”
I never saw a wild thing
sorry for itself.
A small bird will drop frozen dead from a bough
without ever having felt sorry for itself.
David Herbert Lawrence

 

Zmarł Bogdan SMOLEŃ

15 Gru

Zmarł dzisiaj wspaniały satyryk, aktor i komik: Bogdan SMOLEŃ. 09.06.1947r – 15.12.2016r

Za młodych lat, nie raz rozśmieszały mnie do łez jego występy w kabarecie TEY, gdzie razem z Zenonem Laskowikiem krytykował w satyrze współczesną rzeczywistość PRL-u. Do klasyki przeszły jego występy jako Genowefa PIGWA, czy skecz Maluch.
Później miałem okazję oglądać Pana Smolenia w serialu „Kiepscy” gdzie grał – listonosza Edzia.
Mało kto wie, że Pan Smoleń miał dość tragiczne życie i ogromne serce. Stworzył nawet fundację „Stworzenia Pana Smolenia”. Radosny na scenie, a wewnątrz dość ponury z trudnymi doświadczeniami własnego życia.
– A jaki jest najmniejsze Państwo na świecie?
– Państwo Smoleniów! (Teresa i Bogdan Smoleń).
Jak sam żartował…
Zmarł fantastyczny Komik, choć nie wielki – wiele dokonał.


 

Powraca sprawa: „Polacy na Chorwacji wrzucili robaki do lodów aby nie płacić rachunku”

19 Wrz

grozbaDość długo zastanawiałem się, czy otrzymanego e-maila z próbą wpływania na mnie, zastraszania mnie? opublikować… Przypomnę chodzi o sprawę: „Polacy na Chorwacji wrzucili robaki do lodów aby nie płacić rachunku” Pisałem o tym tutaj Link: http://arturpiszczek.wadi.pl/2016/07/18/polacy-na-chorwacji-wrzucili-robaki-do-lodow-aby-nie-placic-rachunku/ Niestety nie ulegam szantażom oraz naciskom… takich osób!
Jak zresztą widać, osoby te najprawdopodobniej nie mają wstydu za swoje naganne zachowanie?

Zatem chciałbym przedstawić jak najprawdopodobniej uczestniczy całego zajścia? choć tego nie wiem do końca czy są to faktycznie uczestnicy zajścia?… próbują mnie zastraszać i ograniczać swobodę wypowiedzi:

E-mail otrzymany w dniu: 01.08.2016
Żądamy natychmiastowego usunięcia bezprawnie umieszczonych zdjęć i filmów pt „Polacy w Chorwacji wrzucili robaki do lodów…” . Sprawa została zgłoszona do kancelarii adwokackiej. Zapłacicie za każdą godzinę umieszczonych materiałów. Jest to wycinek całej sytuacji, która nie jest do końca prawdziwa oraz powstała w wyniku konfliktu z personelem kawiarni. Film oraz zdjęcia te naruszają nasze dobra osobiste. Jest to niezgodne z polskim prawem.

Magdalena Ł.
Dariusz P.
Julia L.

W dniu dzisiejszym 19.09.2016 ponownie otrzymałem nieco dłuższego o takiej treści:
Ponownie,  żądamy natychmiastowego usunięcia bezprawnie umieszczonych zdjęć i filmów pt „Polacy w Chorwacji wrzucili robaki do lodów…” . Sprawa została zgłoszona do kancelarii adwokackiej. Zapłacicie za każdą godzinę umieszczonych materiałów. Jest to wycinek całej sytuacji, która nie jest do końca prawdziwa oraz powstała w wyniku konfliktu z personelem kawiarni. Film oraz zdjęcia te naruszają nasze dobra osobiste. Jest to niezgodne z polskim prawem.

Magdalena Ł.
Dariusz P.
Julia L.

W załączeniu przesyłam scriny artykułu, W sierpniu odpisało że to nie dotyczy Pana osoby i nie życzy sobie Pan takich maili. Oczywiście wysyłamy te wiadomości aby nie łamał prawa i nie wystawiał naszych wizerunków bez naszej zgody oraz aby nie udawał Pan zdziwionego przed Sądem że nic nie wiedział.
Miłego Dnia

Osobiście uważam, że jeśli już? to takie „żądania” powinny być kierowane do serwisu Youtube – właściciela filmu  oraz do serwisu prasy Chorwackiej, który jest właścicielem zdjęcia. Dlaczego piszę „żądania”? – gdyż, chyba wszyscy wiemy, że takie zachowanie jest niestosowne, naganne i jest zwykłym chamstwem oraz wstydem przynoszącym złą opinię innym polskim turystom odwiedzającym w tym przypadku akurat Chorwację.
Jak widać osoby te nie mają żadnych zahamowań i swojej winy tu nie widzą… A szkoda!

PS.
Bardzo proszę o jak najszersze udostępnienie wpisu – sytuacje takie trzeba krytykować, napiętnować i ujawniać, aby więcej nie zdarzały się i nie przynosiły wstydu naszym polskim turystą zagranicą.

 

Odszkodowanie za zmarnowane wakacje…

01 Wrz

Bo proszę Pana ja miałam zmarnowane wakacje…

Takie wypowiedzi słyszałem już kilkakrotnie, zapewne jest to przykre uczycie i niezbyt miło słuchać takie opinie. Ale co dokładnie turysta rozumie, przez pojęcie „zmarnowane wakacje” ? Czy, gdzie, jak i komu turysta powinien złość swoje uwagi na temat uwag podczas wypoczynku? Jak to wygląda z punktu prawnego w Sądzie? Jak wyglądają sprawy odszkodowawcze?
Na przykładzie konkretnej sprawy w Lublinie, artykuł Pani Katarzyny Wójcik.

wakacje

Katarzyna Wójcik, RP.pl
Odszkodowanie za zmarnowane wakacje: zastrzeżenia trzeba zgłaszać w trakcie urlopu

Na wysokie odszkodowanie za zmarnowane wakacje nie mają co liczyć turyści, którzy nie przekazali rezydentowi swoich uwag o warunkach pobytu w hotelu.

Przekonało się o tym troje turystów, którzy wybrali się na autokarową wycieczkę do Czarnogóry. Zostali zakwaterowani w innej miejscowości, niż przewidywała umowa z biurem podróży. Ich hotel był też dalej od morza, a ruch uliczny nie pozwalał zasnąć. Pokoje nie miały widoku na morze. Początkowo jednak nawet się nie zorientowali, że mieszkają w innym miejscu niż to, za które zapłacili. Nie zażądali przekwaterowania, nie kontaktowali się też z biurem podróży. Kupili u rezydenta wycieczki fakultatywne, z których byli zadowoleni.

Reklamację złożyli dopiero po powrocie do kraju. Biuro podróży uznało ją za bezzasadną. Wezwali więc organizatora wyjazdu do zapłaty 4200 zł tytułem odszkodowania. Sprawa trafiła do sądu.

W pierwszej instancji przegrali. Sąd rejonowy nie znalazł podstaw do zasądzenia ani odszkodowania, ani zadośćuczynienia za zmarnowany urlop. Musieli też zwrócić pozwanemu koszty procesu. Turyści wnieśli więc apelację.

Sąd Okręgowy w Lublinie stwierdził, że skoro powodowie początkowo nie zwrócili uwagi na to, że mieszkają w innym miejscu, standard hotelu musiał być podobny do tego, w którym mieli być zakwaterowani zgodnie z umową. Fakt, że w czasie swojego pobytu nie zgłaszali zastrzeżeń, nie próbowali wpłynąć na zmianę miejsca zakwaterowania i aktywnie korzystali z fakultatywnych form spędzania czasu, nie pozwala uznać, że niedogodności przełożyły się na zmarnowany urlop. Niewątpliwie miały one wpływ na komfort wypoczynku, ale nie udaremniły celu wyjazdu. Nie sposób uznać, że powodowie nie wypoczywali i nie spędzali przyjemnie czasu, lecz wyłącznie przeżywali stres związany z nieudanym wyjazdem.

Sąd rejonowy słusznie oddalił powództwo o odszkodowanie z tytułu nienależytego wykonania umowy o usługi turystyczne. Powodowie nie udowodnili bowiem, że na skutek nienależytego wykonania umowy ponieśli jakąkolwiek szkodę majątkową (np. musieli opłacać dojazd na plażę). Tym samym ich żądanie odszkodowania wywodzone z art. 471 kodeksu cywilnego należało uznać za niezasadne. Za częściowo zasadne sąd uznał natomiast żądanie zadośćuczynienia, które ma swoją podstawę prawną w art. 11a ustawy o usługach turystycznych. Sąd przyznał po 300 zł zadośćuczynienia dla każdego z powodów. Oceniając wysokość zadośćuczynienia, miał na uwadze koszt zakwaterowania – 925,65 zł na osobę.

Sygnatura akt: II Ca 203/16

 

A jednak prawda?

01 Sie

Powiem szczerze, że o sprawie polskich turystów w Chorwacji dawno już zapomniałem. Opisywana była tutaj: „Polacy na Chorwacji wrzucili robaki do lodów aby nie płacić rachunku”
Po prostu tylko chwilę zastanowiłem się nad niekulturalnym zachowaniem naszych rodaków. Bynajmniej nie jest mi takie zachowanie obce, bo znam „nie miłe możliwości” naszych polskich turystów zarówno w kraju jak i zagranicą.

email1Ale jednak…
W dniu dzisiejszym sprawdzając wieczorno-nocną pocztę otrzymałem e-maila, którego treścią ktoś próbuje mnie zmusić?, zastraszyć?, zaszantażować? abym usunął zacytowany cały artykuł i tekst.
Nie wiem, czy jest to faktycznie uczestnik (uczestnicy) całego zajścia? czy też jakaś wyrafinowana próba oszustwa kolejnych oryginalnych naciągaczy internetowych?
W każdym bądź razie sytuacja co najmniej zaskakująca… powiem tu szczerze, że zastanawiam się czy nie zacytować otrzymanego e-maila do oceny własnej przez każdego.

Zaskakująca też jest reakcja takiej osoby, osób. Ja osobiście raczej bym spokojnie poprosił, zapytał, wytłumaczył, może zaproponował ugodowe rozwiązanie…? Zrobiłeś coś nagannego, wygłupiłeś się – przyznaj się… przeproś, wytłumacz. A cała sprawa zapewne sama się wyciszy i… umrze.
Natomiast straszenie?, szantażowanie?, zastraszanie? – jakież to małe i jakie… dziecinne. Wręcz takim zachowaniem, ktoś sam się przyznaje, że jednak miała miejsce taka sytuacja! a teraz próbuje wymusić wykasowanie tekstu?.

No i czy jest to już ograniczenie wolności słowa?

Reakcje ludzi są czasami i niezrozumiałe i zabawne wręcz…

 

Frustrat i krzyki

08 Maj

Frustrat

Pracując „z ludźmi” spotykam wszelkiego typu zachowania ludzkie. Od osób bardzo miłych, uprzejmych i sympatycznych po wszelkiego rodzajów awanturników, frustratów, zarozumialców.

O ile jeśli ktoś jest zarozumiały to jest to jego własny problem, a ja niestety muszę tego słuchać. O tyle osób wylewających na mnie swoich frustracji po prostu nie rozumiem.
Takie zachowanie spotykam też bardzo często w sklepach kiedy klient „awanturujący się” wylewa swoje frustracje i niedowartościowanie na biedną kasjerkę. Gdyby jeszcze ta kasjerka miała jakąkolwiek winę, to może bym i to zrozumiał… ale drze się taki jeden, wyzywa, wulgaryzuje… Co przez to zyskuje? – nie wiem. A kasjerki winy w tym nic, wcale albo zero. Po co to robią? czemu ma to służyć? jaki w tym mają cel?

Frustraci chyba w taki właśnie sposób „dowartościowują się” wydzierając się na innych. Swoje niepowodzenia, presję, znerwicowanie, czy stres „wyładowują” na inne osoby pod byle pretekstem. Ich zachowanie zwykle jest na pierwszy rzut oka widoczne, wyglądają jakby ich coś miało „rozerwać” od środka, jacyś tacy nabuzowani, „zagotowani”, niespokojni.
Może to choroba a może zwyczajnie brak kultury… nie mam pojęcia. Najgorsze jest to, że takich osób zaczyna być coraz więcej i staje się to coraz bardziej nagminne.

Cóż, przykre to i smutne, że ludzie nie umieją sobie poradzić z własnymi emocjami i problemami „wylewając” złość na innych.

 

Biuro Podróży Ikaria z Prudnika ogłasza upadłość

26 Sty

blog_bankrutTo nie jest przyjemna informacja dla branży turystycznej, jednak trzeba ją napisać.
W dniu 25.01.2016 roku Biuro Podróży Ikaria z Prudnika ogłosiło niewypłacalność. Informację taką podaje Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego, biuro podróży Ikaria z Prudnika ogłosiło, że nie jest w stanie prowadzić dalszej działalności.

Dnia 25 stycznia 2016 r., Marszałek Województwa Opolskiego został poinformowany przez pana Michała Suchińskiego, właściciela Biura Podróży Ikaria z Prudnika, że nie jest on w stanie wywiązać się z umów o świadczenie usług turystycznych zawartych z klientami w okresie od 14.03.2014 r. do 25.01.2016 r. W związku z powyższym na podstawie art. 5 pkt 5 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych (Dz. U. z 2014 r., poz. 196 z późn. zm.) Marszałek Województwa Opolskiego jako beneficjent zabezpieczenia finansowego uruchomi procedurę wypłaty środków z gwarancji ubezpieczeniowej wystawionej przez TUZ Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych z siedzibą w Warszawie. Procedury te są niezbędne, by wypłacić poszkodowanym klientom środki tytułem zwrotu wniesionych wpłat za imprezę turystyczną która nie została zrealizowana. – poinformowano w komunikacie na stronie internetowej urzędu.

Biuro podroży Ikaria posiadało obowiązkową gwarancję ubezpieczeniową opiewającą na kwotę 215.390,00 PLN, wystawioną przez Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych TUZ. Zabezpieczenie to było ważne do 13 marca 2016, jak informuje Nowa Trybuna Opolska, obecnie żaden z klientów tego biura nie przebywa aktualnie za granicą.

W CEOTiPT występują dwa biura podróży o nazwie Ikaria, jedno działające w Prudniku, drugie w Łodzi. Ogłoszenie niewypłacalności dotyczy tego pierwszego z Prudnika i nie ma nic wspólnego z jego łódzkim „imiennikiem”.

Klienci poszkodowani przez touroperatora proszeni są o złożenie formularza wraz z załącznikami. Komplet dokumentów należy dostarczyć do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Opolskiego, Departament Kultury Sportu i Turystyki w Opolu, ul. Żeromskiego 3,Tel. 77 4429 326 i 77 4429 330.

 

Prawo nie chroni klientów upadłych biur podróży

22 Paź

Sad NajwyższyPrzeczytałem kolejny ciekawy artykuł na temat wyroku Sądu Najwyższego w sprawie: Marszałek Województwa kontra Skarb Państwa. To co czytam, zaskakuje mnie bo oznacza, ze Marszałek Województwa nie musi „ratować” klientów upadłego biura podróży, którzy zostali sami zagranicą? Wręcz turyści powinni się sami ratować?

Tekst poniżej:
Prawo nie chroni klientów upadłych biur podróży – wyrok Sądu Najwyższego
Po bankructwie biura, mimo unijnej dyrektywy, nie ma gwarancji sprowadzenia turystów do kraju.

– Za granicę trzeba jechać z zapasem pieniędzy, żeby mieć za co wrócić – to słowa sędziego SN Mirosława Bączka. Padły w uzasadnieniu wyroku w sprawie, jaką marszałek województwa wielkopolskiego wytoczył Skarbowi Państwa. Domagał się pieniędzy, które wydał na ściągnięcie z Egiptu w lipcu 2012 r. 400 klientów upadłego Biura Alba Tour.

Ludzki marszałek
Z gwarancji, którą miało biuro, marszałek wypłacił 209 tys. zł. Art. 5 ust. 4 ustawy o usługach turystycznych upoważnia go do rozdysponowania gwarancją na pokrycie kosztów powrotu turystów do kraju. W połowie tego roku dodano ust. 5a, który precyzuje, że w razie niewypłacalności biura marszałek angażuje się w organizację powrotu turystów, jeśli nie zapewnia go biuro.

Do sprowadzenia turystów musiał jednak dopłacić 270 tys. zł z własnego budżetu. I teraz zażądał ich od państwa…
…Prokuratoria Generalna odmawiała refundacji.
– Marszałek nie miał obowiązku ani wykładać własnych pieniędzy, ani sprowadzać turystów – mówił radca PG Konrad Borowiec.

SN przyznał mu rację.
– To trudny dla SN wyrok – zaczął sędzia Bączyk. – Z jednej strony marszałek działał szybko i humanitarnie, z drugiej uszczuplił budżet województwa. Zasadą jest, że organy władzy działają na podstawie i w granicach prawa, a nie możemy dopatrzyć się umocowana marszałka do organizowania powrotu. On miał tylko uruchomić pieniądze z gwarancji.

Sędzia wytknął też, że nie ma wciąż w Polsce systemu pełnej ochrony turystów. Marszałek wciąż bowiem nie ma jak sprawdzić, czy gwarancja pokryje powrót turystów biur, które zbankrutowały. Większość biur wykupuje zaś gwarancje na minimalnym wymaganym przez prawo poziomie…
Opublikowane przez: Rzeczpospolita w Trendy w turystyce · 21/10/2015 14:24:10

 

Imigranci i Europa

03 Wrz

ImigrantCodziennie do Europy zmierzają łodzie pełne imigrantów. Początkowo nikt nie zwracał na to uwagi, ale w ostatnim czasie zaczyna być to widoczny i wręcz uciążliwy problem. Dworzec w Budapeszcie „okopują” imigranci, pociągi z imigrantami docierają do Niemiec, Wiednia…
Nagle Europa i UE odkryła, że mam problem.
Sytuacja była do rozwiązania wiele lat i miesięcy temu, jednak nikogo to nie obchodziło. Dlaczego nie udzielono pomocy militarnej w Syrii?
Dlaczego nie zapewniono pokoju i bezpieczeństwa w Afryce? i na Bliskim Wschodzie?
Dlaczego tych ludzi pozostawiono samym sobie?
Dlaczego dziwimy się, że zdesperowani imigranci bez pomocy… zaczęli uciekać tam gdzie lepiej, do Europy?
Zawiodła tu Europa! Nie było pracy u podstaw konfliktu i skumulowana siła wybuchła. Mój wniosek jest tu prosty, Europa zaniedbała bezpieczeństwo całego kontynentu. Nieudolnie nie widziała problemu, nie chcąc się angażować… UE przespała symptomy kryzysu imigrantów! Czyli Unia jest po prostu: Nieudolna!

 

Upadek Agenta Karolina-Bus

19 Sie

Z prawdziwą przykrością dowiedziałem się, że „upadło” kolejne biuro podróży i najgorsze, że prawdopodobnie… oszukało swoich klientów. O ile dotychczas bankrutowali Touroperatorzy (którzy tworzą sami wyjazdy i wycieczki), o tyle teraz zbankrutował Agent. Sprawa ta ma dwa bardzo niepokojące aspekty:
– Agent najprawdopodobniej zwyczajnie oszukał tu klientów, co tym bardziej jest przykre i niezrozumiałe.
– Agentów, praktycznie nikt… nie kontroluje. (A TourOperatorów tak, są kontrole!)
Osobiście uważam, że zbankrutować można bo czasy są trudne (nie tylko dla turystyki!), jednak w jaki sposób się tu traktuje klientów i ich PLN-y to zupełnie inna sprawa. Chodzi tu o zwykłą ludzką uczciwość, przyzwoitość, rzetelność, moralność… jednak jak wiemy w naszych czasach z tym jest coraz gorzej. Mówię, to jako zwykły człowiek, nie Biegły Sądowy z zakresu Turystyki, czy też Dyrektor Biura Podróży. Dla mnie osobiście to sprawa zwykłego oszustwa.
Poniżej zamieszczam tekst, który na ten temat opublikowała gazeta.pl:

Tychy. Jak biuro podróży Karolina-Bus na wymarzone wakacje wysyła
ANNA MALINOWSKA / 18.08.2015
Na policję i do prokuratury w Tychach zgłaszają się klienci biura podróży Karolina-Bus. Większość z nich na wykupiony urlop nie wyjechała albo miała problemy z powrotem z wypoczynku.

Biuro Karolina-Bus w Tychach zajmuje się sprzedażą ofert innych biur podróży oraz przewoźników. – Mój mąż pracuje w Niemczech. Bilety na przejazdy od pewnego czasu kupuje za pośrednictwem Karolina-Bus. Postanowiliśmy więc, że w tym samym biurze kupimy wymarzony wypoczynek w Egipcie – mówi Monika Barczyńska. Za pobyt swojej trzyosobowej rodziny na egipskiej plaży w terminie od 18 do 25 sierpnia zapłaciła 5970 zł. Opłatę uiściła w czerwcu.
– W lipcu doszło do zamachów w Turcji. Zaczęliśmy się zastanawiać, czy podróż do Egiptu jest bezpieczna. Poszliśmy do biura Karolina-Bus i zapytaliśmy, czy zmiana miejsca wakacji jest w ogóle możliwa, a jeśli tak – to na jakich zasadach. Właścicielka powiedziała, że nie wie. Skontaktowaliśmy się więc z biurem Sun&Fun, którego ofertę nam sprzedano. Dowiedziałam się, że nigdzie nie jedziemy, bo nasz wyjazd został przecież anulowany – mówi Barczyńska. Od tamtej pory bezskutecznie próbuje odzyskać od Karolina-Bus wpłacone pieniądze.

Karolina-Bus nie mogła sprzedawać naszych wczasów
Anita Bajdel-Myszor, szefowa katowickiego oddziału Sun&Fun, wyjaśnia, że Karolina-Bus nie mogła sprzedawać ich wczasów, bo od zeszłego roku tyskie biuro nie jest już ich agentem. – Mieliśmy problemy, więc zerwaliśmy współpracę. W praktyce jednak pośrednicy czasem dogadują się między sobą i sprzedają oferty, na które nie mają umów. W tym przypadku wczasy państwa Barczyńskich sprzedała Nevada Travel z Łodzi, ale agent nie potwierdził wyjazdu i rezerwacja została anulowana – mówi Bajdel-Myszor.
– Rezerwacji nie potwierdziłem, bo nie otrzymałem pieniędzy. Nie mam kontaktu z właścicielką Karolina-Bus, pewnie powiadomię prokuraturę. Nie chcę więcej na ten temat mówić – ucina Jacek Teodorczyk z Nevada Travel.

Barczyńska powiadomiła policję. – Od 8 sierpnia w sprawie Karolina-Bus zgłosiło się do nas już dziesięć osób. Większość nie wyjechała na wykupione wakacje i nie odzyskała pieniędzy. Są i tacy, którzy mieli problem z powrotem z wypoczynku – mówi aspirant sztabowy Jacek Ptak z tyskiej policji.

Rezerwacja nie została opłacona
Agata Słuszniak, prokurator rejonowa w Tychach, dodaje, że jedenasty poszkodowany zgłosił się wczoraj do prokuratury. – To kobieta, która nie wyjechała na wykupiony za 4,2 tys. zł pobyt w Złotych Piaskach w Bułgarii. Jej rezerwacja nie została opłacona. Przekażemy to zawiadomienie policji – dodaje prokurator.

W internecie ludzie przestrzegają się przed kupowaniem wczasów w tyskim biurze. „Właścicielka wysłała do Turcji osiem osób, w tym dziecko, bez rezerwacji ani gwarancji powrotnego lotu. Wszystko na własną rękę musieliśmy płacić. 25 tys. zł to niezła sumka” – przestrzega Ilona. „Moja rodzina również została oszukana przez właścicielkę biura Karolina Bus. Mieliśmy jechać na cudowne wakacje do Bułgarii. Po wpłacie pieniędzy okazało się, że hotel nie jest zapłacony, biletów na przejazd nie ma, właścicielka telefonów nie odbiera. Sprawa na policji!” – dodaje Mirella. „Masakra. Wracaliśmy z Zakynthos na własną rękę. Musieliśmy dopłacić do wakacji 8 tys. zł!” – pisze kolejny poszkodowany.

Witold Trólka z biura prasowego urzędu marszałkowskiego przyznaje, że marszałek również otrzymał skargę na działalność biura. – Pośrednicy, w przeciwieństwie do organizatorów wypoczynku, nie mają obowiązku się u nas rejestrować – mówi Trólka. Urząd może jedynie takie biuro skontrolować, ale nawet jeśli nieprawidłowości się potwierdzą, niewiele można zrobić. – Nie możemy nawet wydać zakazu działania. Zresztą biuro można szybko założyć pod inną nazwą – przyznaje.

Biuro Karolina-Bus jest na głucho zamknięte. Nikt nie odbiera telefonów. Monika Barczyńska postanowiła wyjechać na urlop nad polskie Wybrzeże. – Nasze wakacje będą w tym roku kosztować w sumie 10 tys. zł. To absolutny rekord! Mam nadzieję, że ponad połowę tej kwoty uda nam się odzyskać – mówi.

 

 

Polskie absurdy

21 Lip

Uwielbiam nasze polskie absurdy, dzisiaj pokaże 2 takie przykłady.

Pierwszy przykład,
Na naszej ulicy praktycznie codziennie widzę śmieciarkę, ale z nasze biura odbierane są śmieci co dwa tygodnie. Na czym polega tu absurd? już tłumaczę:
– raz śmieciarka odbiera śmieci mokre od osób prywatnych,
– raz dobiera śmieci mokre od firm,
– raz odbiera od numerów nieparzystych,
– raz od numerów parzystych,
– a raz od wspólnot mieszkaniowych,
Do tego oczywiście osobny grafik na śmieci suche raz 3 opcje, oraz odbiór śmieci zielonych też… osobne terminy. Czym się różnią śmieci mokre firmowe od śmieci mokrych prywatnych? nie mam pojęcia. Jednak gdyby ktoś się zastanowił nad bezsensownym kursowaniem śmieciarki, policzył kilometry i paliwo… na pewno inaczej by to zaplanował 😉 no ale… po co?

Drugi przykład,
To trzeba najpierw zobaczyć, a poniżej jest opis o co chodzi (domyślni sami to zgadną):DSC_WADi
Przed naszym biurem jest niedaleko przejście dla pieszych fajnie i wygodnie, super. Tylko… z jednej strony przejścia jest chodnik OK, a z drugiej… no właśnie. Z drugiej strony jest zielono, łąka. Za deptanie zieleni można dostać mandat, o to umie zadbać Straż Miejska 😉 ale właściwie, dokąd prowadzi to przejście dla pieszych z pięknym znakiem? Kto i po co to przejście dla pieszych zrobił? nie mam pojęcia. Taki „bubel drogowy” dla pieszych!
Miałoby to sens, gdyby z drugiej strony przejścia był również chodnik lub choćby ścieżka rowerowa…
W tym miejscu pragnę serdecznie pozdrowić: Miejski Zarząd Dróg w Bielsku-Białej za tak ciekawie wykonane przejście dla pieszych na… łąkę 😉 Zresztą i tak nikomu do szczęścia nie potrzebne.

 

Żółwie a Dyktator

09 Lip

kimKim Dzong Un, to Dyktator w Korei Północnej…
Przeczytałem ostatnio ciekawą rzecz, Dyktator Kim odwiedził farmę żółwi gdzie hodowane są te zwierzęta. Nie wiem czy Kim jest miłośnikiem tych zwierząt? czy są to zwierzęta tylko „na mięso” do zupy?. Jednak zaskoczył mnie swoją postawą. Żółwie są przysmakiem kuchni północnokoreańskiej, a farma Taedong River, odwiedzona w maju przez Kima, została założona jeszcze przez jego ojca, Kim Dzong Ila.
Podczas inspekcji na farmie żółwi Kim Dzong Un wściekł się na zły stan jej utrzymania. Powodem niezadowolenia Kima było to, że z powodu małej ilości wody w zbiornikach duża część żółwi umarła. Żółwi szkoda, nie tylko Kimowi ale i mi również. Przywódca Korei Północnej oskarżył pracowników o „brak kompetencji”, „nieodpowiedzialny sposób pracy”.
– Gdyby tak pracowali nasi urzędnicy, Korea nigdy nie osiągnęłaby wizjonerskich celów mojego ojca.
Powiedział Kim Dzong Un.
(Swoją drogą w Polsce urzędnicy właśnie tak pracują: byle jak. I nic nie możemy osiągnąć, jest tu ziarenko prawdy 😉

Część z tych inspekcji, podobnie jak ta na farmie żółwi, mają tragiczne konsekwencje dla tych, którzy zdaniem Dyktatora Kima popełnili błędy w wykonywaniu swoich obowiązków.
Efekt: Dyrektor farmy żółwi: „po ścianę -> rozstrzelać!”

Cóż… czasem się zastanawiam, czy takich radykalnych rozwiązań nie warto by wprowadzić w Polsce? Może nie od razu KS (Kara Śmierci), ale np. baty? chłosta? czy ogólnie jakaś inna kara upokarzająca?
Czy można by taki system „niezadowolenie -> kara” wprowadzić w Polsce? np. w stosunku do:
– niezadowolenia z naszych urzędników?
– niezadowolenia z naszych polityków?
– niezadowolenia z urzędów: ZUS, US, PIP…?
– niezadowolenia z płatników i kontrahentów?
ileż można by tak problemów szybko i skutecznie rozwiązać…
Czasem szkoda że nie mamy takiego własnego „Dyktatora” w Polsce prawda? 😉

PS.
Jednak my mieszkamy w Państwie podobnym do Indii, sami jesteśmy jak te żółwie bez wody, ale… mamy za to wiele: „świętych Krów” które za nic nie odpowiadają!

 
 

statystyka