RSS
 

Przyszłość Turystyki

25 lis

TurystykaZ racji pracy czasem zastanawiam się jak będzie wyglądała w przyszłości turystyka, jaki los czeka polskie biura podróży, polskich agentów turystycznych.
Bardziej lub mniej, ale moje przypuszczenia spełniają się powili.

Turyści samodzielni,

Turyści będą coraz bardziej samodzielni, będą kupowali od biur-agentów, półprodukty typu: Ubezpieczenie, Nocleg, bilety kolejowe, lotnicze, wizy. Zmniejszy się ilość sprzedawanych wycieczek. W przyszłości turysta będzie korzystał z usług biura w zakresie, w którym sam nie umie dokonać danej usługi gdyż nie znalazł jej w internecie samodzielnie. Praktycznie wszystko turysta będzie mógł samodzielnie kupić, zarezerwować przy pomocy internetu, niejako składając sobie samodzielnie własny wyjazd z różnych elementów.

Mniejsze i mniej wycieczek,
Wycieczki będą mniej liczne, będą to grupy 20-25 osobowe niewielkie, bardziej kameralne grupy. Ilość wycieczek też się zmniejszy, zorganizowane wycieczki będą zamawiane przez urzędy, instytucje państwowe, bo do tego obliguje je np. ustawa o zamówieniach publicznych. Turysta raczej będzie podróżował w nieformalnych 6-8 osobowych grupach przyjaciół znajomych.

Grupy Biur, kooperacje Biur i Agentów,
Biura podróży będą łączyły się w różnego rodzaju stowarzyszenia, partnerstwa ale też grupy biznesowe, czy konsorcja działające wspólnie. Jest to i dobre i… też po części niebezpieczne. Stowarzyszenie 10 największych touroperatorów to „kółko wzajemnej adoracji” gdzie mogą być wspólnie ustalane np. ceny. I jest to dość niepokojące.
Jednak tylko kooperacja kilku, kilkunastu mniejszych biur, może silnie stawiać czoła gigantom rynku jedynie wspólnie. Może też wprowadzać wspólne standardy zasady działania. I w tym przypadku jest to pozytywne.

Wirtualizacja,
Typowe Biura Podróży,gdzie można przyjść, porozmawiać, zerknąć w katalog wypić kawę u Pani Basi czy Ewy, zastąpi obsługa wirtualna. Będzie to kontakt z żywą osobą, ale za pomocą komputera. Z czasem i żywą osobę zastąpi awatar czy wirtualna postać. Zatem znikną powoli z naszych miast salony firmowe biur podróży, gdyż w świecie internetu biuro można mieć w garażu, na strychu, piwnicy czy drugim pokoju własnego mieszkania. Duże firmy będą zapewne miała całe działy wirtualnej obsługi lub „zdalnych” pracowników. Owszem będą to oszczędności jednak zatraci się kontakt i pewien urok podróżowania.

Dinozaur Agent do lamusa,
Agenci turystyczni, jako tacy będą musieli się przekształcić w małych touroperatorów lub wyginą jak dinozaury. Touroperatorzy będą powoli eliminowali Agentów z pośrednictwa sprzedaży, sprzedając osobiście przez własne salony, punkty lub call centa i www. Zatem Agent będzie zmuszony się zmienić w małego Touroperatora lub dołączyć do sieci  firmowych dużych multi-Agentów.

Te procesy już powoli można zaobserwować zagranicą na zachodzie. W Polsce powoli też mamy już początki takich działań i zachowań. Czyli jest to jak najbardziej sprawdzające się przypuszczenie dotyczące branży turystycznej i jej zachowań.

 

PiSzę PO wyborach

19 lis

SejmWybory zakończone, policzone, podsumowane. Mamy nowych posłów. Utworzyła nam się siła partii rządzącej, która ma przewagę w sejmie.
Ma swojego: Prezydenta, ma swojego Premiera, ma swój Rząd, ma większość w Sejmie, ma większość w Senacie.
Ponadto pierwsze decyzje Prezydenta są… mocno szokujące. Czy nie zaczyna nam to powoli, ale stopniowo przypominać dyktatury z układu jednopartyjnego z czasów PRL?
Zaczynam się zastanawiać, czy nie ma zbyt wiele władzy w jednej dłoni? Pana o imieniu Jarosław.
Czy taka sytuacja może być niebezpieczna dla demokracji? Wdaje się, że tak.
Władzę trzyma teraz 1 partia rządząca, praktycznie samodzielnie może dokonywać wielu zmian. Teoretycznie mogą to być zmiany sprzeczne z oczekiwaniami obywateli lub niezgodne z obecnym prawem. Ani Senat, ani Prezydent nie będą tu oponowali. Bardzo mnie to zaczęło niepokoić. Jedyna instytucja, która pilnuje zgodności ustaw z konstytucją czyli Trybunał Konstytucyjny zaczyna mieć ograniczoną możliwość działania.
Czy zatem grozi nam Dyktatura?

 

Kolejna rozprawa

29 paź

Prawo1Dzisiaj jak co miesiąc miałem kolejną rozprawę tym razem w Sądzie Karnym. Tak, nie przyjąłem mandatu przez PiP i się… bronię. Już o tym pisałem więc, nie będę się rozwodził.
Tym razem był przesłuchiwany świadek oraz świadek-współmałżonek Powoda, ale w drugiej mojej sprawie. Obie sprawy dotyczą tylko Kodeksu Pracy, aby było ciekawiej.
Świadek zeznawał prawdę tu nie mam zastrzeżeń, natomiast świadek-współmałżonek pogubił się wręcz w zeznaniach, kłamał, tak kłamał bezsprzecznie potwierdzają to dokumenty. Przeciwko temu świadkowi jest też postępowanie o składanie fałszywych zeznań, a mimo to i tak zeznaje?!
Sąd sprostował też pewną nieścisłość w poprzednich zeznaniach, co mnie bardzo ucieszyło. Sędzia prowadzący, tym razem bardzo dokładnie i skrupulatnie podawał wszystko do protokołu. Myślę, że spowodował to mój wniosek o dołączenie pewnych wpisów.

Jednak chciałem tu o innej sprawie napisać…
Sędzia ma prawo decydowania o pytaniach, które zadają strony świadkom w postępowaniu o wykroczenie:
– Obwiniony,
– Oskarżyciel Posiłkowy,
– Oskarżyciel Publiczny,
O pytaniu decyduje Sędzia czy je dopuścić czy nie, to nieco niesprawiedliwe rozwiązanie ponieważ Sędzia może być: Stronniczy! W takim przypadku, naturalnie będzie odrzucał niewygodne pytania jednej ze stron – zwyczajowo obwinionego. W sprawach o wykroczenie nie ma też ławników, czyli obwiniony jest… zdany na łaskę Sędziego. Nie ma tu aspektu kontrolującego przebieg samej rozprawy. Jeśli hipotetycznie, Sędzia odrzuca pytania mogące doprowadzić do uniewinnienia Obwinionego, nie ma on praktycznie żadnych szans przedstawienia swojej racji zadając pytania świadkom. Zwyczajowa formułka ta brzmi:
„Przewodniczący uchylił to pytanie, albowiem nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy.”
Cóż w tym przypadku Sędzia staje się praktycznie Bogiem, bo decyduje co ma związek ze sprawą a co takiego związku nie ma. I nikt tego nie kontroluje, bo zdanie Sędziego jest decydujące i ostateczne. Dopiero Apelacja może podnieść ponownie ten temat. To sytuacją, która jest tu niesprawiedliwa, gdyż odpowiedź na pytanie mogłaby dać nowe dowody a tak… „Przewodniczący uchylił to pytanie….”

Zatem są dwie niesprawiedliwości w przypadku spraw o wykroczenie:
– Sędzia może uchylać pytania, które mogą mieć bardzo duży związek ze sprawą! Ale np. Obwiniony zadaje je niewłaściwie? w złej formie? itp.

– Nie ma kontroli nad prawidłowością prowadzenia rozprawy przez Sędziego. Nikt nie kontroluje przebiegu rozprawy, nie ma ławników itp.
To zastanawiające, teraz pytanie ile osób w taki sposób mogło mieć niesprawiedliwy wyrok?

 

 

Sondaże i Wybory

27 paź

Sondaże

Wybory do sejmu i senatu już zakończone, spływają wyniki… Państwowa Komisja Wyborcza publikuje je oficjalnie.
Jednak najciekawsze jest to jak bardzo różniły się sondaże od wyników faktycznych. Na przykładzie mojego miasta gdzie jest 9 mandatów poselskich, sondaże podawały:
– PiS – 5 mandatów,
– PO – 3 mandaty,
– Kukiz 15 – 1 mandat,

Faktycznie okazało się jednak, że:
– PiS – 5 mandatów,
– PO – 2 mandaty,
– .Nowoczesna – 1 Mandat,
– Kukiz15 – 1 mandat.

I tak to właśnie jest z sondażami, niby są wiadome a…. wynik faktyczny trochę inny.
PS.
W Niemczech błąd statystyczny w sondażach wynosi: 2-2,5% w Polsce i tu zagadka… nawet do 7-5% :-/

 

Prawo nie chroni klientów upadłych biur podróży

22 paź

Sad NajwyższyPrzeczytałem kolejny ciekawy artykuł na temat wyroku Sądu Najwyższego w sprawie: Marszałek Województwa kontra Skarb Państwa. To co czytam, zaskakuje mnie bo oznacza, ze Marszałek Województwa nie musi „ratować” klientów upadłego biura podróży, którzy zostali sami zagranicą? Wręcz turyści powinni się sami ratować?

Tekst poniżej:
Prawo nie chroni klientów upadłych biur podróży – wyrok Sądu Najwyższego
Po bankructwie biura, mimo unijnej dyrektywy, nie ma gwarancji sprowadzenia turystów do kraju.

– Za granicę trzeba jechać z zapasem pieniędzy, żeby mieć za co wrócić – to słowa sędziego SN Mirosława Bączka. Padły w uzasadnieniu wyroku w sprawie, jaką marszałek województwa wielkopolskiego wytoczył Skarbowi Państwa. Domagał się pieniędzy, które wydał na ściągnięcie z Egiptu w lipcu 2012 r. 400 klientów upadłego Biura Alba Tour.

Ludzki marszałek
Z gwarancji, którą miało biuro, marszałek wypłacił 209 tys. zł. Art. 5 ust. 4 ustawy o usługach turystycznych upoważnia go do rozdysponowania gwarancją na pokrycie kosztów powrotu turystów do kraju. W połowie tego roku dodano ust. 5a, który precyzuje, że w razie niewypłacalności biura marszałek angażuje się w organizację powrotu turystów, jeśli nie zapewnia go biuro.

Do sprowadzenia turystów musiał jednak dopłacić 270 tys. zł z własnego budżetu. I teraz zażądał ich od państwa…
…Prokuratoria Generalna odmawiała refundacji.
– Marszałek nie miał obowiązku ani wykładać własnych pieniędzy, ani sprowadzać turystów – mówił radca PG Konrad Borowiec.

SN przyznał mu rację.
– To trudny dla SN wyrok – zaczął sędzia Bączyk. – Z jednej strony marszałek działał szybko i humanitarnie, z drugiej uszczuplił budżet województwa. Zasadą jest, że organy władzy działają na podstawie i w granicach prawa, a nie możemy dopatrzyć się umocowana marszałka do organizowania powrotu. On miał tylko uruchomić pieniądze z gwarancji.

Sędzia wytknął też, że nie ma wciąż w Polsce systemu pełnej ochrony turystów. Marszałek wciąż bowiem nie ma jak sprawdzić, czy gwarancja pokryje powrót turystów biur, które zbankrutowały. Większość biur wykupuje zaś gwarancje na minimalnym wymaganym przez prawo poziomie…
Opublikowane przez: Rzeczpospolita w Trendy w turystyce · 21/10/2015 14:24:10

 

Prawo a niejednakowe

20 paź

SądZadziwia mnie już mało co, ale jednak czasem mnie coś zaskakuje… przede wszystkim zaskakuje mnie dowolność interpretacji i wykładni prawa i to w: Sądach!
Przykład konkretny dotyczący Biegłych Sądowych.
Jestem biegłym Sądowym w dwóch (2) Sądach Okręgowych, zakres ten sam. Wymagania dotyczące biegłych zgodnie z przepisami we wszystkich Sądach Okręgowych są takie same! Przynajmniej być powinny takie same, gdyż obowiązują te same przepisy dotyczące biegłych.
O ile w dwóch Sądach były wymagane praktycznie te same dokumenty, o tyle zaskoczył mnie Sąd Okręgowy w… Krakowie! gdzie również złożyłem dokumenty. Otwórz w Sądzie Krakowskim oprócz kompletu dokumentów, jest jeszcze… rozmowa z Panią Prezes?! Trochę mi to przypomina Casting ale… no dziwne. Przypominam, że wymagania są jednakowe we wszystkich Sądach Okręgowych. Zgodnie z treścią § 12.1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 24 stycznia 2005 r. w sprawie biegłych sądowych ( Dz.U. 2005.15.133) biegłym może być ustanowiona osoba, która:

1. korzysta z pełni praw cywilnych i obywatelskich;
2. ukończyła 25 lat życia;
3. posiada teoretyczne i praktyczne wiadomości specjalne w danej gałęzi nauki, techniki, sztuki, rzemiosła, a także innej umiejętności, dla której ma być ustanowiona;
4. daje rękojmię należytego wykonywania obowiązków biegłego;
5. wyrazi zgodę na ustanowienie jej biegłym.

Skąd zatem taka „rozmowa kwalifikacyjna”? jak należałoby to rozumieć? – nie wiem.
Również nieco dziwne jest podejście Sądów do sprawy dostarczenia stosownych dokumentów. Jedne Sąd pozwoliły mi przesłać dokumenty… a inny tylko osobiście. Inne poprosiły o kopie, uwaga: „Uwierzytelnione notarialnie” (w moim przypadku prawie 33 kartki). Zatem naprawdę trudno mi zrozumieć, jak to jest z tym prawem. Niby jest jednakowe, a w rzeczywistości jest inne w zależności od danego Sądu? Chyba niestety Tak.

Ktoś powie, „czepisz się Pan szczegółów”… nie do końca. Podobną sytuację mamy z interpretacją przepisów podatkowych w US, mogą być też w takiej samej sprawie sądowej dwa różne wyroki w zależności od Sądu. Co prawda zmieniło się to nieco w Sądach Karnych, gdzie mamy od 01.07.2015r zasadę: Kontradyktoryjności. Jednak czy Prawo nie powinno obowiązywać to samo i tak samo wszędzie? Bez jakże nam polskiej dowolności.

 

Kolejny Wyrok Turyści wygrywają

13 paź

To kolejny tego typu wyrok, chociaż jeszcze nie prawomocny.

Turyści po raz kolejny wygrywają ze Skarbem Państwa

W dniu 29 września 2015 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy – Śródmieścia wydał dwa wyroki zasądzające odszkodowanie od Skarbu Państwa w związku z niewypłacalnością biur podróży.

Pierwszy wyrok dotyczy biura podróży Sky Club. Jak podaje na swoim blogu reprezentujący turystów dr Piotr Cybula, to już piąty wyrok w sprawie, w którym Sąd orzekł odszkodowanie od Skarbu Państwa w związku z jego niewypłacalnością i nieodzyskaniem przez klientów całości dokonanych wpłat z jego zabezpieczenia finansowego.

Drugi wyrok dotyczy biura podróży OK Travel Services. W tym przypadku jest to pierwszy wyrok o takim charakterze. Zgodnie z wymogami prawa unijnego klient w przypadku niewypłacalności organizatora turystyki powinien odzyskać całość dokonanej wpłaty ceny.

„W przypadku biura podróży OK Travel Services klienci nie odzyskali nawet „złotówki”. W moim przekonaniu stanowi to naruszenie prawa unijnego (art. 7 dyrektywy 90/314), co uprawnia poszkodowanych klientów do dochodzenia odszkodowania od Skarbu Państwa. Podstawą żądania jest to, że nasze państwo nie przyjęło odpowiednich regulacji, które zmierzają do skutecznej ochrony klientów niewypłacalnych biur podróży na poziomie wymaganym przez prawo unijne” – pisze dr Cybula.

„O biurze podróży OK Travel Services było głośno także w związku z wątkiem „prokuratorskim”. W trakcie postępowania związanego z wydanym wyrokiem zwracałem uwagę, że kwestia ta powinna pozostawać bez znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, gdyż zabezpieczenie finansowe organizatora turystyki ze swojej istoty, jak również zgodnie z prawem unijnym, powinno działać gdy niewypłacalność dotknęła tak uczciwego, jak i nieuczciwego przedsiębiorcę. Wyrok pokazuje, że Sąd przychylił się do tego poglądu”- dodaje dr Cybula.

Przedstawiany wyrok nie jest prawomocny. Roszczenia klientów tego biura podróży nie przedawniły się jeszcze, więc sprawa dochodzenia przez nich odszkodowań od Skarbu Państwa pozostaje otwarta.

 

Jak to było ze SkyClub

06 paź

To tekst, który znalazłem na temat dalszych losów upadłego biura SkyClub.

Sky Club – szukanie kozła ofiarnego?
Bankructwo Sky Club było jednym z większych ciosów dla organizatorów turystyki w ostatnich latach. Upadek firmy poprzedziła długa droga, począwszy od problemów firmy-matki, gdy w 2011 roku Triada nie mogła uzyskać odpowiednich zabezpieczeń dla organizatora, aż do feralnego 3 lipca 2012 roku, gdy działalność firmy jako organizatora się zakończyła.
15 września były prezes Sky Club Maciej T. usłyszał zarzuty niegospodarności oraz niezgłoszenia w wymaganym terminie wniosku o upadłość spółki. Prokuratorzy oszacowali łącznie szkody wyrządzone przez podejrzanego na kwotę 62 mln zł. Miały one powstać w drodze udzielania przez Sky Club pożyczek bez odpowiednich zabezpieczeń oraz nie zajęcia się skutecznym ściąganiem należności od innej firmy. Do tego spółka wzięła nieuzasadniony ekonomicznie kredyt. Maciej T. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Podstawą do ścigania Macieja T. jest Kodeks Karny art 296a par 1
Kto, pełniąc funkcję kierowniczą w jednostce organizacyjnej wykonującej działalność gospodarczą lub pozostając z nią w stosunku pracy, umowy zlecenia lub umowy o dzieło, żąda lub przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, w zamian za nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku mogące wyrządzić tej jednostce szkodę majątkową albo stanowiące czyn nieuczciwej konkurencji lub niedopuszczalną czynność preferencyjną na rzecz nabywcy lub odbiorcy towaru, usługi lub świadczenia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. (…)

Warto zwrócić uwagę na kilka faktów:
Skarb Państwa przegrywa procesy z poszkodowanymi przez upadek Sky Clubu, którym nie zwrócono w całości wpłaconych środków – pisaliśmy o tym: Sąd przyznał odszkodowanie dla klientów Sky Clubu do zwykłych ludzi, a także dziennikarzy zaczyna docierać, że dyrektywa 90/314 jest w Polsce zaimplementowana wadliwie i wszyscy poszkodowani do 3-ch lat wstecz, mają prawo ubiegać się o odszkodowanie od Państwa.
Zbliżają się wybory, a jednym z ostatnio odświeżonych tematów są bankructwa biur – dzięki upadkowi Alfa Star, co czyni zasadnym pytanie do rządu, czy tak ciężko zabezpieczyć Polaków w 100%? Teraz dzięki aktowi oskarżenia łatwo wskazać potencjalnego winnego, który ogromne straty spowodował.
Wskazanie rozmiaru szkód na kwotę 62 mln złotych, która znacznie przekracza łączną sumę wpłat, które winna zwrócić spółka (prawdopodobnie łączna zgłoszona szkoda turystów była w okolicach kwoty 28 mln złotych, będziemy to potwierdzać) jest bardzo wygodne dla Ministerstwa Sportu i Turystyki, właścicielem Sky Clubu był IDM S.A., który również spektakularnie upadł w 2014 roku, syndyk Lechosław Kochański, który trafił do Sky Clubu w kwietniu 2013 roku, informował, że jest ogromny bałagan w dokumentacji i mogą występować braki wielu dokumentów, oskarżony jest tylko prezes, który działał do dnia 9 marca 2012 roku(Sky Club bez prezesa), jednak z nim spółkę reprezentowały Agnieszka Dral i Katarzyna Musiatowicz (od 22.12.2011), a po jego odejściu Agnieszka Chmielewska i Agnieszka Dral. W spółce zmieniano sposób dozwolonej reprezentacji organów zarządu i do 20.02.2012 spółkę reprezentował każdy członek zarządu samodzielnie, w dniach 21.02-18.03.2012 spółkę reprezentować mógł prezes łącznie z członkiem zarządu, a od 19.03.2012 spółkę mogło reprezentować dwóch członków zarządu łącznie.
Zarzut udzielania pożyczek jest zrozumiały – można sobie taką sytuację wyobrazić jako działanie jednoosobowe prezesa przed 20 lutym 2012 roku, jednak zarzut nieściągania należności, który dotyczyłby tylko prezesa, to dość karkołomna sprawa. Jego następcy, podobnie jak członkowie zarządu pracujący z nim, mieli te same obowiązki dotyczące dbania o interes spółki i prowadzenia windykacji. Jednak nie usłyszeliśmy o innych osobach z zarzutami.
Natomiast zarzut niezgłoszenia w wymaganym terminie wniosku o upadłość spółki postawiony tylko prezesowi jest ciekawy, bowiem od 22.12.2011 zarząd był 3 osobowy. Zarzut dla samego prezesa byłby zasadny, gdyby spółka nie regulowała należności przed tą datą, a od 22.12.2011 uregulowała je w stopniu pozwalającym na niezgłaszanie upadłości…
Patrząc na powyższe można mieć spore obawy, iż nigdy nie dowiemy się jaka była prawda.

PS.
Osobiście uważam, że nigdy się tego nie dowiemy, a sprawa się przedawni umorzy a winnych będzie brak. Nie znajdą się też zaliczki i wpłaty klientów dokonane w ostatnim nawet dniu funkcjonowania tego biura. Właściwie nie wiem jak to nazwać, „kant”?, przekręt?

 

Rzeczniczenie

01 paź

Arturo_NowoczesnaCóż, bycie Rzecznikiem czy jak ktoś woli „Rzeczniczenie”, nie jest takie proste czasami. I tu musisz mi uwierzyć na słowo! Przede wszystkim jestem rzecznikiem społecznie (wręcz sam do tego dokładam) jednak w życiu nie tylko o PLNy chodzi prawda? Czasem liczą się własne przekonania czy idee.
Rzecznik reprezentuje: osoby, instytucję, grupę… gorzej jeśli Twój Szef „utrudnia” Twoją pracę, bezsensownymi zmianami, poprawkami, itp. nie dając Ci pola do działania. Szef, który wymaga a potem zmienia zasady, mówiąc krótko „miesza” czasem doprowadza do furii i to nie raz. Tu niestety musi być dobra współpraca Szef<—>Rzecznik, Szef niestety musi Ci zaufać! A Ty musisz mieć jasne zasady gry z Szefem. W końcu to jednak Rzecznik ratuje tyłek Szefa, czy Szefów, instytucji… prawda? 😉
Trzeba też zawsze zwracać uwagę na własny wygląd, wygląd osób, które jednak reprezentujesz oraz bardzo dokładnie pilnować to co się mówi. Nigdy nie wiadomo, czy nie „pstryknie” Ci jakiś fotograf zdjęcia z głupią miną? w głupiej pozycji, czy nie nagra wypowiedzi? (pewnie że nagra! i gafa gotowa!)
No i oczywiście prędzej czy później dziennikarze zacytują Twoje słowa, stąd zawsze trzeba o tym pamiętać!!! Warto sobie wcześniej bardzo dokładnie przygotowywać przemówienia czy teksty, których używasz.

Mój pierwszy cytat (jako Rzecznika), który opublikowano oficjalnie:

– To świadczy o naszej sprawności oraz jakości działania, że potrafimy się zdeterminować i osiągać razem wspólnie sukces – zaznaczył na wstępie spotkania Artur Piszczek, rzecznik…

Cóż jako Dyrektora i właściciela firmy nie raz mnie cytowano, ale jeśli reprezentujesz kogoś, jednak człowiek to nieco inaczej przeżywa 😉

 

Wyrok w sprawie VAT

29 wrz

Ostatnio przeczytałem taki o to artykuł, na temat wyroku w sprawie VAT i Biur Podróży: 

Korzystny dla biur wyrok w sprawie VAT-u
To nie obrót stanowi podstawę opodatkowania, lecz marża – stwierdził w środę Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Jest on sprzeczny z interpretacją podatkową stosowaną konsekwentnie przez Ministerstwo Finansów. Podobne wyroki zapadły już w indywidualnych sprawach rozpatrywanych przez WSA w Opolu i w Krakowie. Pisaliśmy o tym m.in. w aktualności Korzystny wyrok w sprawie VAT-u dla biur podróży
Problem opodatkowania marży powstał wraz z nowelizacją ustawy o VAT i wydaniem przez Ministra Finansów rozporządzenia, zgodnie z którym biura podróży, w momencie przyjmowania zaliczki, zmuszone są szacować marżę i naliczać od niej VAT. W praktyce oczywiście taki sposób naliczania VAT jest wręcz niemożliwy do realizacji, co stanowi dla branży turystycznej oczywisty problem.
WSA w Warszawie, podobnie jak sąd opolski i krakowski, stwierdził, że w momencie przyjmowania przez biuro podróży zaliczki od klienta, obowiązek podatkowy nie powstaje. Stwierdził, że podstawę opodatkowania stanowi w tym przypadku marża, a nie sam obrót. Podkreślił, że nie można wymagać od przedsiębiorców szacowania podstawy opodatkowania, gdyż jest to w sprzeczności z prawem podatkowym i z Konstytucją.
Dzisiejszy wyrok, choć korzystny dla branży, nie jest prawomocny i prawdopodobnie nie spowoduje zmiany stanowiska Ministra Finansów, jest bowiem wyrokiem w sprawie indywidualnej, dotyczącej interpretacji podatkowej otrzymanej przez Warszawską Izbę Turystyki.

 

Polityka inside

24 wrz

Szpada2Na ile poznałem tematy polityczne na bardzo niskim zresztą poziomie regionalnym a właściwie lokalnym danego miasta, przypomina mi to film z serii: „Płaszcza i Szpady”. Dlaczego? to słuszne pytanie!
Już wyjaśniam, w polityce jak i w filmach tego gatunku są: kłamstwa, zdrady, spiski, intrygi, sekretne spotkania, pojedynki, potyczki, walki a nawet wojny… a wszystko pod przykryciem dobra dla obywateli czy lepszego jutra. Niektóre frakcje się zwalczają, inne łączą, inne jeszcze walczą ale tylko na niby, jeszcze inne wyglądające na sojuszników walczą w podziemiu między sobą zaciekle… istny film: Płaszcza i Szpady. Przypuszczam, że im wyżej tym zakres tego jest większy, większe kłamstwa, większe spiski, większe zdrady, większe potyczki itd… Może to nieco prymitywne, ale tak naprawdę? zwykle chodzi tylko o dwie rzeczy: Pieniądze lub/i Władza. I to jest chyba największy ból naszej polityki.

 

Polscy Bohaterowie

22 wrz

bohater

Ostatnio zastanawia mnie pewien ciekawy fakt, polscy bohaterowie często są bardziej znani zagranicą niż we własnym rodzimym kraju. Zagranicą stawia się naszym znanym polakom pomniki, buduje ich muzea, nadaje ich imieniem szkoły, budynki… A u nas?
Nawet się tego nie uczy w szkołach. Stawia się kolejne kościoły, a zapomina o polskich odważnych często ludziach. Uczy się religii w szkole, a nie uczy się polskiej historii.
PS.
Mało kto wie, że w Polsce nie ma Pomnika np. Kościuszki, a jest… w USA. W Australii najwyższa góra ma właśnie imię Góra Kościuszki. W Rosji na dalekiej Syberii w Jakucku są… Góry Czerskiego, muzeum Czerskiego… u nas, nawet nie wiemy kto to był Jan Czerski. Dlaczego nie ceni my własnych bohaterów? Nie wiem!

 

Ja i Jan Piszczyk

22 wrz

W teatrze Polskim w Bielsku-Białej, wystawiana jest sztuka: „Sześć wcieleń Jana Piszczyka”. Cóż, zbieżność do mojego skromnego nazwiska jest aż nadto. 😉 Osobiście uważam, że każdy polak jest po części tak naprawdę takim Piszczykiem. Jednak zapraszam do obejrzenia.
Artur Piszczek.
PS.
Rolę Jana Piszczyka grali:
– Jerzy Stuhr (film: obywatel Piszczyk),
– Bogumił Kobiela (film: Zezowate Szczęście),
– Spektakl: Sebastian Jasnoch.

Jan PiszczykWojciech Kościelniak, specjalista od musicalu, bierze na teatralny warsztat kolejną polską powieść.
Powoływał już do scenicznego życia bohaterów „Chłopów” Reymonta, „Kariery Nikodema Dyzmy” Dołęgi-Mostowicza, czy „Lalki” Prusa. Interesuje go zawsze w sposób szczególny polski typ bohatera, zwłaszcza zaś postaci wielowymiarowe i niejednoznaczne. Właśnie dlatego do swojej kolejnej realizacji scenicznej wybrał powieść „Sześć wcieleń Jana Piszczyka„ Jerzego Stefana Stawińskiego.

Piszczyk jest postacią jednocześnie tragiczną i komiczną, pozytywną i negatywną, ofiarą, ale w pewnych sytuacjach także oprawcą.
Piszczyk to taka nasza „polska wesz”, która jest tak dziwnie skonstruowana przez autora książki, że właściwie jej kibicujemy, odnajdujemy ją w jakimś sensie w sobie. A zatem Piszczyk będzie opowiadał o nas wszystkich, będzie mówił do widzów ich językiem, o sprawach, które ich dotyczą, co wydaje mi się szczególnie ważne.

PiszczykTo, co dla reżysera najistotniejsze w tej opowieści, to niesłychana zdolność człowieka do wielokrotnej „reinkarnacji” w ciągu życia, wielokrotnego powstawania z martwych. Piszczyk na różnych etapach swojego życia zostaje całkowicie zniszczony, wręcz zmiażdżony, sprowadzony do zera, a już w chwilę później potrafi się podnieść i z lękiem, ale równocześnie z jakąś wielką wiarą przeć do przodu.
I to właśnie jest dla Wojciecha Kościelniaka niesłychanie ciekawą metaforą człowieka. Jak mówi: „Wszyscy na różnych etapach życia doznajemy rozmaitych klęsk, po których wydaje się nam, że się życie się skończyło, jednak mimo wszystko ponosimy się i idziemy do przodu. Potem odnosimy jakieś sukcesy, po to, żeby znowu upaść i znowu się podnieść. To jest trochę gorzkie, trochę piękne. Wydawało mi się że warto o tym opowiedzieć, że to ciekawy i ważny temat.”

Kolejnym walorem książki Stawińskiego, który skłonił Wojciecha Kościelniaka do opowiedzenia historii Piszczyka na scenie, jest  jej ukryty potencjał musicalowy. W Bielsku-Białej reżyser znalazł dobry grunt do realizacji swojego scenicznego pomysłu – przychylność ze strony dyrektora i świetny zespół aktorski, który z niewielkim wsparciem aktorów gościnnych doskonale sprawdza się w przedstawieniach musicalowych. Jak dotychczas reżyserowi pracuje się
w Teatrze Polskim bardzo dobrze, twierdzi nawet, że w Bielsku-Białej panuje klimat wyjątkowo sprzyjający tworzeniu…

 

Rzecznik Prasowy

17 wrz

Prawdę powiedziawszy, broniłem się całe życie przed polityką! Jednak moja osobista czara goryczy do tego Państwa przelała się… i postanowiłem pomóc pewnemu ugrupowaniu politycznemu, które niesie coś nowego. Zupełnie przypadkowo wybrano mnie Rzecznikiem Prasowym Sztabu Wyborczego całego okręgu w którym startuje 18 osób do Sejmu jako kandydaci na Posła RP. Tu również, nie bardzo chciałem tą funkcję przyjąć, no bo po co mi to do szczęścia potrzebne? W końcu powiedziałem Dobra! ok.
Ponieważ mam trochę wiedzy zacząłem od organizacji sztabu wyborczego. Nie moja to sprawa! ale jak coś umiem… to zrobię i tyle. Żeby była jasność, w Sztabie tym w ogóle nie chciałem być… po co mi to nr2!Sztab(Taką strukturę Sztabu Wyborczego, uznałem za najlepszą i tego się warto trzymać)

Rozdzieliliśmy tu funkcje, zadania, kompetencje…. to też prosta sprawa, pod warunkiem, że każdy robi swoje! Główne pytanie jakie sobie zadałem to: Jak wypromować osobę (A takich mam 18!). Owszem nr 1 jest jakby bardziej uprzywilejowany, ale… osób jest 18-ście.
Wypromować produkt, rzecz, nawet ideę czy coś niematerialnego, to stosunkowo prosta sprawa – da się! Udało mi się już nie raz i tak wypromowałem własną firmę: WADi.pl czy słowo: WizoPak, lub ciekawe hasło określenie „Sęp Gospodarczy„! (tak jest Ojcem tego określenia, ale to zupełni inna Historia… 😉 Ale jak wypromować człowieka? i to przyszłego Posła/Posłankę?

Przede wszystkim poznałem kandydatów osobiście udało mi się poznać około 14 osób. Troszkę ich „poprzedziłem” do zbierania podpisów w ostatnim okresie, aby uzyskać 5.000 podpisów poparcia dla ugrupowania w naszym regionie. Mieli mnie zapewne dość, bo codziennie około 20:00 zbierałem stany i ich jednocześnie… motywowałem. Nasze ugrupowanie zostało zarejestrowane w Państwowej Komisji Wyborczej jako pierwsze takie ugrupowanie na Śląsku. Oczywiście jest to sukces wielu osób!… ale popędzałem ich też ja. Czyli Sukces!

Teraz pytanie, jak każdego wypromować? – ale to opisze po kampanii za 39 dni 😉

 

Kolejna rozprawa

10 wrz

Prawo1Parę dni temu, jak praktycznie co miesiąc od Listopada 2014 roku udowadniam, że: Człowiek uczciwy nie jest przysłowiowym „rogaczem”. Czyli mam kolejną rozprawę w Sądzie Rejonowym tym razem w Wydziale Karnym o: Odmowę przyjęcia Mandatu wystawionego mi (niesłusznie mi „wmuszanego”, bo inaczej się tego nazwać nie da!) przez Państwową Inspekcję Pracy. Chętnie podałbym tu Imię i Nazwisko niezbyt mądrego Inspektora zresztą Starego Inspektora, który przymuszał mnie do tego mandatu nawet groźbami. Ale o ile wiem, nie mogę tego podać – a szkoda!
Przypomnę tylko, że PiP usilnie próbuje mi wmówić strasząc mandatem, że Umowa Zlecenie jest w Polsce… Bezprawna i stanowi przestępstwo! Z czym się zupełnie nie zgadzam, bo uważam że takie umowy MOŻNA zawierać!
Cóż, nie bardzo rozumiem dlaczego ja zawierając z kimś umowę zlecenie – popełniłem przestępstwo? Skoro wiele tysięcy ludzi ma takie umowy na co dzień!
Znalazłem też ciekawostkę! Otóż, nie którzy Posłowie!!! mają w swoich oświadczeniach majątkowych też, co? – Umowy Zlecenia! 🙂 i tak, Pan Poseł:
– Jaroslaw Charłampowicz – umowa zlecenie, biuro G. Schetyny…. i kwoty.
– Mariusz Jędrys – umowy o dzieło, zlecenie… „kilkadziesiąt tysięcy na rok”.
– Piotr Babiarz – umowa zlecenie… i też kwota.
No to jak to jest? Poseł może zawierać umowę zlecenie, a zwykły przedsiębiorca już nie?
Cóż, dla szacownej Państwowej Inspekcji Pracy w moim mieście… jak widać są lepsi i… lepsiejsi! Osobiście, czekam kiedy wypłynie jakaś afera związana z PIP, (tak jak miało to miejsce z NIK). Jak widać instytucje, które mają tym wyższe uprawnienia kontrolne same często powinny być: KONTROLOWANE! Dlaczego? Bo albo tam mieszka GŁUPOTA, albo KORUPCJA! Te dwie „siostry” są chyba nawet z jednej rodziny 😉 o nazwisku: WŁADZA.

PS.
Swoją kolejną rozprawę podsumowałbym jednym słowem, no bo po co przeklinać, złościć się, wyzywać… Rozprawa to: Komedia, farsa, żart jakiś? Sąd dopuszcza dowody które stanowić mogą krzywoprzysięstwo świadka, inny Świadek kłamie w żywe oczy, Sędzia oddala pytania jako nie mające związku, z Obwinionego robi się… winnego zanim zakończył się proces. Komedia? tak, komedia!

 
 

statystyka